środa, 15 czerwca 2011

9) "Atramentowa krew"

TYTUŁ: "Atramentowa krew"
AUTOR: Cornelia Funke
WYDAWNICTWO: Egmont
ILOŚĆ STRON: 621
CZAS CZYTANIA: 1 tydzień?

MOJA RECENZJA: Na początku może wspomnę trochę o autorce. Cornelia Funke - znana niemiecka autorka powieści dla młodzieży - czytamy z tyłu książki. Na swoim koncie ma m. in. tak znaną "Atramentową trylogię", a także jeżeli pamiętam - książkę pt. "Król Złodziei" oraz wiele innych. Co ciekawe p. Funke była wcześniej ilustratorką książek, dopiero potem zajęła się pisaniem. Cała atramentowa trylogia jest ozdobiona właśnie jej obrazkami. Są wspaniałym uzupełnieniem powieści.

Fabuła znowu zachwyca czytelników. Jest bardzo ciekawa. Smolipaluch tęskni za swoim dawnym światem powieści. Postanawia wrócić do swojego świata dzięki Orfeuszowi. Farid bardzo tęskni za Smolipaluchem. Udaje się do Meggi po pomoc. Dziewczynka razem z nim przenosi się do świata opisanego w Atramentowym sercu. Tam razem spotykają Fenoglia - poetę, który stworzył cały Atramentowy świat. Wkrótce pisarz przekonuje się, że cała powieść się zmieniła i zmierza ku upadkowi. Czy uda mu się temu zaradzić razem z Meggi? Co się stanie ze Smolipaluchem? Tego dowiecie się już z książki.

Oprawa graficzna, ogólnie wygląd książki muszę przyznać, ze jest świetny. Okładka jest bardzo ładna. Wydaje mi się, że mogłaby być tylko trochę w żywszym kolorze. Granatowy nie jest zbyt interesujący dla oka. Środek książki też nie jest godny pożałowania. Czcionka jest duża co jak wiadomo oczywiście bardzo ułatwia czytanie. Oprócz tego w tej części Atramentowej trylogii, tak samo jak w pierwszej, przed każdym rozdziałem znajduje się cytat z innej książki. Dobrze one oddają co wydarzy się w następnym rozdziale, ale nie zdradzają ważniejszych wydarzeń.

Język powieści jest bardzo prosty. Na okładce z tyłu pisze, że książka jest przeznaczona dla dzieci od 10 lat i starszych. Powieść rzeczywiście jest przeznaczona dla takich dzieci. Język bez zbędnych, trudnych słów jest idealny dla dzieci, a przede wszystkim zrozumiały. Tutaj jednak kończą się plusy tej książki. Spójrzmy tylko na grubość książki. Czy myślicie, że dziesięciolatek przeczytałby książkę takiej grubości? Wątpię, a wierzcie znam się na tym, bo sama mam trzy młodsze siostry. Kolejnym minusem jest strasznie ciągnące się fragmenty. Ta książka wręcz mnie odpychała. Cieszę się, że wreszcie ją skończyłam, bo jej czytanie to była istna udręka. Akcja strasznie się ciągnęła. Autorka według mnie użyła zbyt wielu opisów miejsc i osób. Z drugiej strony to jest dobre, bo możesz sobie wszystko łatwiej wyobrazić. Czasami różne zdarzenia były tak zawile opisane, że myślałam, że już nigdy nie skończę tej książki. Wydaje mi się, że autorka mogła spokojnie napisać tą książkę w 200-300 stronach. Byłaby wtedy bardziej dynamiczna, a tym samym ciekawsza.

Podsumowując:  książka ma swoje plusy i minusy. Jest przyjemna w czytaniu dzięki dużym literom, odpychająca przez zawiłą akcję. Nie chcę tylko zniechęcać do przeczytania tej książki. Ma wspaniałe przesłanie, jednak mnie nudziła. Z pewnością nie sięgnę po "Atramentową śmierć" chyba, że daleko w przyszłości.

OPIS KSIĄŻKI: Od czasu wydarzeń opisanych w "Atramentowym sercu" minął już rok. Postacie, które wyszły ze stronic tej książki, na zawsze odmieniły życie Meggie. Smolipaluch jest chory z tęsknoty za utraconym światem powieści, z którego przybył. Kiedy spotyka poetę oszusta, obdarzonego magiczną mocą przeniesienia go tam z powrotem, porzuca swego młodego ucznia Farida i zanurza się w Atramentowym Świecie, w krainie swojej przeszłości. Zrozpaczony Farid udaje się na poszukiwanie Meggie i wkrótce oboje znajdują sposób, by także przeniknąć do książki. Spotykają tam Fenoglia, autora Atramentowego serca, który żyje obecnie w świecie swojej powieści. Przekonuje się jednak, że wszystko się zmieniło, a jego historia zmierza ku mrocznemu zakończeniu, którego wcale nie planował. Czy Meggie, Farid i Fenoglio zdołają usunąć całe zło z zaczarowanego świata, angażując w tę sprawę rywalizujących książąt i zbójców?

4/6

17 komentarzy:

  1. A mi bardzo się podobała. Pamiętam jak z dwa lata temu to byłam nią po prostu zafascynowana

    OdpowiedzUsuń
  2. znam film atramentowe serce, nie wiem jak się on ma do książek, ale po Twojej recenzji, choć to książka dla dzieci wiem, że chce je przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czytałam całą trylogię, bardzo mi się podobała

    OdpowiedzUsuń
  4. Zamierzam wkrótce wziąć się za tą trylogię. ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zamierzam sięgnąć po atramentową krew, bo atramentowe serce bardzo mi się spodobało :]

    OdpowiedzUsuń
  6. Heh, też czytam właśnie książkę, która zdaje się nie mieć końca. Czytam, czytam, patrzę, a tu 51 strona:D No czasami już tak jest.

    U mnie nn, zapraszam:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Więc tak: czytałam I tom. I nie był zły, naprawdę fajny, ale... Cóż, chyba byłam wtedy na tą książką za młoda i głupia. Więc muszę przeczytać ją jeszcze raz i, jestem pewna, wezmę się wtedy za kolejne tomy

    OdpowiedzUsuń
  8. Książki te są grube, jednak mnie czytanie ich szło zawsze błyskawicznie, mnie nie nudziły ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka wydaje mi się strasznie dziecinna, aczkolwiek mam wielką ochotę przeczytać trylogię ;) Muszę, bo za dużo ma pochwał,a by zostawić ją samą sobie ;)

    [magiaksiazek.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam tylko "Atramentowe Serce" jednak mam ochotę na pozostałe części. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Poluję na tę książkę i poluję. A jak na złość nie mogę znaleźć!
    [czar-ksiazek]

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapraszam na nn na [amica-libri] :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na [os-meus-libros] nowa recenzja, zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szalenie podobała mi się cała ta trylogia ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mi się podoba cała trylogia

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam 1 tom i niedługo przeczytam ten ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. JAAAAAAAA!!!!!!!!!
    ta książka jest GENIALNA! Kocham Ją!!!!

    OdpowiedzUsuń