poniedziałek, 31 grudnia 2012

Jaki był rok 2012...?

Nie mam w zwyczaju pisać podsumowań, ale stwierdziłam, że na koniec roku przydałoby się takowe przygotować. Rok 2012 minął mi niezwykle szybko. Pamiętam, że półtora roku temu nie spodziewałam, że założę bloga oraz, że będę go prowadzić z takim zaangażowaniem. Cieszę się, że tu jestem:)

Rok 2012 w liczbach

W roku 2012 odwiedziliście mnie ok. 30 000 razy. Natomiast od czasu założenia bloga, czyli maja 2011 roku zajrzeliście tutaj aż 39 440 razy! Nie spodziewałam się, że blog będzie cieszył się takim zainteresowaniem. Jest mi z tego powodu niezmiernie miło. W czasie istnienia bloga napisaliście 2833 komentarze, a ja na każdy z nich reagowałam uśmiechem. Bardzo cieszę się również z tego, że mojego bloga obserwuje już 180 osób, a ta liczba wciąż rośnie. Dziękuję!

Rok pod znakiem książek

Rok 2012 wiele zmienił w moim życiu. Stałam się wielką miłośniczką książek, które kocham i uwielbiam. W dużej mierze jest to zasługa bloga, który jest wielką motywacją. W roku, który powoli żegnamy przeczytałam wiele wartościowych książek, chociaż zdarzyły się również powieść, które mogę wpisać na "Czarną listę".

Ten rok pozwolił mi poznać wiele klasyków. Jest to m.in. "Jane Eyre". Tę książkę mogę polecić każdemu, chociaż nie wszystkim się spodoba. Jest to niezwykła powieść, do której z pewnością jeszcze nie raz wrócę. Uwielbiam każdego bohatera tej książki i wiem, że nigdy tych wspaniałych postaci nie zapomnę. Kolejną wartą uwagi książką jaką udało mi się przeczytać jest "Duma i uprzedzenie". Jest to powieść, która bardzo mi się spodobała. Wiedziałam do pierwszej przeczytanej strony, że będzie to niezwykła książka. Również polecam ją wszystkim bardzo serdecznie. Kolejną książką, która zapadła w nie tylko w mojej głowie, ale również sercu to "Igrzyska Śmierci". Z pewnością każdemu obiła się o uszy nazwa tej książki, wielu z Was jest również znajoma jej treść. Jest to powieść, która podobnie jak jej kontynuacje zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji to zachęcam do jej przeczytania. Książką, która bardzo mi się spodobała, a po której się tego nie spodziewałam okazała się być "Madame". Jest wspaniałą powieścią, trudną, ale bardzo urzekającą. Szkoda tylko, że tak mało osób ją czytało, bo rzadko o niej słyszę. Polecam. Książka, która okazała się bardzo interesująca i której tytuł jest niezwykły, okazało się być "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek". Tytuł wspaniały, a treść jeszcze lepsza. Powieść idealna dla każdego mola książkowego.

Niestety, jest również parę powieść, które bardzo mnie zawiodły i nie przypadły mi do gustu. Jest to "Zapach spalonych kwiatów", który był dla mnie wielkim rozczarowaniem. Spodziewałam się zwykłego, przyjemnego czytadła, a okazało się, że autorka nie potrafiła stworzyć nawet czegoś takiego. Książką, na którą nie warto tracić czasu jest również "Trucizną mnie uwodzisz". Książka mi się nie spodobała. Okazała się wielkim rozczarowaniem.

Mimo paru książek, na których się się zawiodłam, rok 2012 była bardzo dobry pod względem czytelniczym. Udało mi się przeczytać 85 książek. Nie wiem czy to dużo, czy mało, ale w końcu nie liczy się ilość, ale jakość, prawda? A przeczytane przeze mnie książki były bardzo dobre.

Plany, postanowienia

Mam nadzieję, że 2013 rok przyniesie równie dużo wspaniałych książek. Mam zamiar poznać twórczość Jane Austen, sióstr Bronte oraz C.S. Lewis'a, przeczytać także wiele książek Agathy Christie oraz poznać przygody Sherlocka Holmes'a. Do tego chciałabym zapoznać się z takimi książkami jak "Miasto Śniących Książek", "Rok 1984" oraz "Portret Doriana Graya". W moich planach znajduje się również seria Jeżycjada oraz Cukiernia pod Amorem. Zobaczymy co z tych planów wyjdzie. Co do postanowień związanych z blogiem: oczywiście chcę żeby nadal się rozwijał, mam w planach parę cyklów, które może uda mi się wcielić w życie. 

Plany to plany jednak wiem, że nie zawsze udaje się je zrealizować, dlatego nie będę na siłę dążyła do ich zrealizowania.

A na koniec chciałabym życzyć wszystkim udanej zabawy sylwestrowej, wielu chwil w Nowym Roku, które na długo zapadną Wam w pamięci, wiele miłości, życzliwości i spełnienia marzeń książkowych i nie tylko.

sobota, 29 grudnia 2012

108) Twardziel


Kto nie lubi czasami przeczytać kryminału? Poczuć na plecach dreszcz emocji związany z niezwykłymi sprawami morderstw, samobójstw, kradzieży oraz wielu innych. Mówiąc o powieściach kryminalnych należy wspomnieć o detektywach, którzy są nieodłączną częścią tych książek. Ostatnio spotkałam się z „Twardzielem” autorstwa Sandry Brown. Czy postać detektywa jaką wykreowała jest oryginalna? Czy jest dobry kryminał, czy tylko zwyczajne czytadło?

Dodge jest prywatnym detektywem pracującym dla kancelarii prawniczej, człowiekiem samotnym, którego jedynymi znajomymi są jego pracodawcy. Jest jednak ktoś dla niego bardzo ważny, choć tak naprawdę nieznany. Chodzi o jego dorosłą córkę, którą widział tylko raz, tuż po jej narodzinach. Potrzebuje ona jego pomocy. Od blisko roku jest prześladowana przez kolegę z pracy. Sprawa robi się naprawdę poważna kiedy dochodzi do próby zabójstwa i wielu morderstw. Dodge wyrusza do Teksasu by pomóc córce. Jeszcze nie wie co ta podróż wniesie do jego życia…

„Twardziel” to książka ciekawie skonstruowana. Autorka przedstawia w niej zarówno obecne zdarzenia jak i przeszłość bohaterów. Pod koniec powieści wszystko się wyjaśnia, zdarzenia, które z początku były niezrozumiałe zostają wyjaśnione. Na korzyść książki działa również przestępny język jakim została napisana. Autorka posługuje się lekkim językiem, który nie wymaga od czytelnika dużego skupienia. Książka „Twardziel” potrafi zaskoczyć. I to bardzo. Zakończenie jakie zaserwowała czytelnikom autorka było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Nie spodziewałam się, że nastąpi taki zwrot akcji. Końcówkę książki czytałam z niecierpliwością, by dowiedzieć się jak to wszystko się skończy.

Bohaterów tej powieści bardzo polubiłam. Dodge to postać bardzo istotna dla całej książki. Jest to bohater bardzo tajemniczy i niezwykły. Widać, że autorka dużo czasu poświęciła na wykreowanie charakteru tej postaci, gdyż jest on bardzo dopracowany. Inni bohaterowie również prezentują ciekawe osobowości. Muszę jednak przyznać, że gdyby nie Dodge książka nie miałaby większego sensu. Autorka ciekawie przedstawiła również postać dręczyciela córki Dodge’a. Jest to bohater, który zaskakuje. Sandra Brown wykazała się dużym talentem przy kreowaniu postaci mordercy, gdyż bardzo trudno jest zrobić to dobrze. A jej się to udało.

Podsumowując, „Twardziel” to książka ciekawa, interesująca, tajemnicza, a czasami nawet straszna. Historia w niej przedstawiona naprawdę wciąga. Książkę czyta się szybko. Można miło spędzić z nią czas, czasami poczuć dreszcz emocji na plecach. „Twardziel” to książka idealna dla miłośników kryminałów. Polecam ją również osobom, które kryminałów unikają, ponieważ im ta powieść również może się spodobać. Dotyczy ona nie tylko tajemniczych morderstw. Poznajemy w niej bowiem historię Dodge’a – bohatera, który od początku książki bardzo mnie zainteresował. Polecam, bo nie jest to zła książka. Nie jest to również wybitne arcydzieło. Jest to książka, przy której można się zrelaksować, odpocząć.

Moja ocena: 5/6

Tytuł: Twardziel
Autor: Sandra Brown
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 528
Data wydania: 28 listopad 2012

czwartek, 27 grudnia 2012

107) Dom nad morzem


Kiedy przeszłość łączy się z teraźniejszością...

Powieści obyczajowe łączące w sobie wiele wątków, takich jak miłość, zagadki, tajemnice są również znane pod nazwą czytadeł. Wokół nich krąży niezbyt pochlebna opinia „zabijaczy” czasu i niemądrych książek. Cieszą się one jednak wielką popularnością. Dlaczego? Ponieważ są to powieści, które czytamy z przyjemnością, które nie wymagają wiele od czytelnika. Pozwalają one odetchnąć od rutynowego życia. Z zamiarem spędzenia kilku przyjemnych chwil sięgnęłam po powieść „Dom nad morzem” Santa Montefiore. Czy jest to książka wyróżniająca się z grona tak wielu zwyczajnych czytadeł? Czy potrafi zaskoczyć?

Dziesięcioletnia Floriana jest zachwycona wspaniałą willą La Magdalena. Marzy o tym, aby kiedyś poznać jej wnętrze, zamieszkać w tym domu. Pewnego dnia, Dante – syn właściciela willi, zaprasza ją do swojej posiadłości. Od tej chwili dziewczynka marzy o tym, by zamieszkać we wspaniałej willi oraz poślubić przystojnego Dantego, w którym się zakochała.

Po wielu latach, w Anglii, piękny hotel w Devonie stoi na progu bankructwa. Jego właścicielka Marina chcąc ratować posiadłość daje do gazety ogłoszenie – szuka artysty, który mógłby uczyć jej gości malowania w czasie wakacji. Do hotelu przybywa przystojny Rafael Santoro, który ma pomóc Marinie i jej rodzinie. Rafael ma jednak własne plany, których realizacja wpłynie na dalsze losy jego nowych znajomych…

Książka nie jest zbyt oryginalna, ponieważ mimo pewnych „ulepszeń” powiela ona znany wszystkim schemat wielu czytadeł. Łączy ona w sobie wiele ciekawych wątków takich jak miłość, tajemnica, zagadki. Język jakim powieść została napisana jest lekki i przyjemny w odbiorze. Sprawia to, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Według mnie jednak książka jest zbyt przewidywalna. Już od połowy powieści wiedziałam jakie będzie zakończenie. Nie było ono dla mnie zaskoczeniem.

Bohaterowie „Domu nad morzem” są sympatyczni. Zostali ciekawie wykreowani. Jednak nie są to postacie, które na długo zapadają w pamięć. Szybko się o nich zapomina. Autorka bardzo dobrze ukazała charaktery postaci. Ważna w tej książce jest zmiana bohaterów. Każdy z nich zmienia swoje zachowanie, staje się innym człowiekiem. Postacie poprzez swoje zachowanie, które pokazują, że warto się zmieniać na lepsze.

Podsumowując, „Dom nad morzem” to powieść ciepła i miła w odbiorze. Spędziłam z nią kilka przyjemnych godzin. Jest to jednak tylko zwyczajne czytadło, które po paru miesiącach pewnie wyleci mi z głowy. Czy polecam? Tak, jest to przyjemna książka. Pokazuje ona niezwykłą siłę marzeń, trudne życiowe wybory, miłość rodziny. Jeżeli jednak ktoś szuka książek z ważnym przesłaniem, książek, które pamięta się przez całe życie – „Dom nad morzem” to nie jest pozycja dla niego.

Moja ocena: 4/6
Tytuł: Dom nad morzem
Autor: Santa Montefiore
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 606
Data wydania: 5 grudnia 2012

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wesołych Świąt!

Dzisiaj Wigilia Bożego Narodzenia, więc wypadałoby wszystkim złożyć życzenia:)


Życzę wszystkim odwiedzającym tego bloga wspaniałych, niezapomnianych Świąt Bożego Narodzenia, pełnych refleksji nad ludzkim życiem, spędzonych w gronie rodziny.
Chciałabym, aby spełniły się wszystkie Wasze najskrytsze marzenia, nie tylko te książkowe, a pod choinką by znalazły się wspaniałe prezenty. 
Życzę Wam również pomyślnego Nowego 2013 Roku. Aby był on dla nas wszystkich szczęśliwy, pełny wielu ciekawych odkryć literackich.

Wesołych Świąt!

Ania

piątek, 21 grudnia 2012

Co dalej ze Światem Książki?

Dzień dobry,

Ostatnio doszła do mnie bardzo smutna wiadomość związana z jednym z moich ulubionych wydawnictw - Światem Książki. Więcej możecie przeczytać o tym TUTAJ.


Księgarnia Weltbild, która dość niedawno połączyła się z wydawnictwem Świat Książki ogłosiła, że kończy swoją działalność w Polsce. Dlatego powstało pytanie: Co ze Światem Książki? Istnieje prawdopodobieństwo, że wydawnictwo przestanie istnieć. Nie będziemy mogli przeczytać już więcej nowych książek z tego wydawnictwa. Nie do pomyślenia jest również to ile ludzi zostanie zwolnionych z pracy. Dlatego w miarę możliwości każdy powinien w jakiś sposób pomóc wydawnictwu.

Wydawnictwo szuka kupca, który mógłby nabyć Świat Książki. Dlatego tak ważne jest zrobienie "szumu medialnego", aby potencjalny inwestor mógł się o tym dowiedzieć. Pomóżcie wchodząc na profil Ratujmy Świat Książki na Facebook'u TUTAJ. Nie bądźmy na to obojętni!

Ze Światem Książki wiąże się wiele pozytywnych wrażeń. Przede wszystkim zawsze byłam zachwycona ich książkami. Wiele z nich posiadam na swojej półce. Ostatnio między innymi czytałam wspaniały "Cyrk nocy" i "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek", a także wiele innych. Świat Książki wydawał książki znanych i cenionych autorów, które dużo wniosły do polskiego czytelnictwa. Zawsze byłam zachwycona estetyką i jakością wydawanych książek. Dlatego nie mogę uwierzyć, że to może być już koniec. Proszę, pomóżcie w miarę możliwości!

środa, 19 grudnia 2012

Christmas Tag


 ...czyli kolejna blogowa zabawa, która mnie dopadła:)

Dzień dobry, 

Dzisiaj chciałam wstawić odpowiedzi na pytania z zabawy Christmas Tag, do której zostałam zaproszona przez Kingę.


1.Kiedy zaczynasz przygotowania do Bożego Narodzenia?
Wtedy kiedy zaczyna się adwent, nie wcześniej.
2. Posiadasz kalendarz adwentowy?
Niestety nie. Chyba nigdy nie czekałam na święta wraz z kalendarzem adwentowym. Po prstu u mnie w domu nie ma takiego zwyczaju.  
3. Jakie są Twoje ulubione filmy świąteczne?
Nie mam. I na pewno nie jest to przereklamowany „Kevin sam w domu”.
4. Czy masz jakieś wesołe wspomnienia świąteczne?
Jakiś szczególnych nie mogę sobie przypomnieć. W święta zawsze jest radośnie i wesoło.
5. Jak wygląda Boże Narodzenie w Twoim domu?
Hmm… normalnie:) W wigilię odmawiamy wspólnie modlitwę, czytamy Pismo Święte, dzielimy się opłatkiem, zasiadamy do stołu, a potem oczywiście rozpakowujemy prezenty. Następnie udajemy się na pasterkę, która zaczyna świętowanie Bożego Narodzenia. Zjeżdża się rodzina i jest bardzo miło i wesoło:)
6. Co najbardziej lubisz w Świętach Bożego Narodzenia?
Uwielbiam ten magiczny czas, kiedy ludzie są niezwykle mili, kiedy spędza się dużo czasu z rodziną.
7. Czy masz jakieś tradycje świąteczne?
Takie jak wszyscy:). Nic specjalnego się nie wyróżnia.
8. Jakie są Twoje ulubione piosenki świąteczne?
Piosenek jako takich raczej nie, ale lubię śpiewać kolędy:)
9. Jaką będziesz mieć choinkę w tym roku?
Pachnącą, z lasu:)
10. Jaki jest twój ulubiony zapach świąteczny?
Zapach choinki i mandarynekJ
11. Jaki kolor lampeczek choinkowych lubisz najbardziej?
Wszystkie są śliczne, ale chyba najbardziej żółty.
12. Odliczasz dni do świąt?
No pewnie!:)
13. Ulubiony zimowy lakier do paznokci?
Nie mam, rzadko maluję paznokcie.
14. Ulubiony zimowy napój?
Herbata:)
15. Jak wygląda twój pokój podczas okresu świątecznego?
Niczym szczególnym się nie wyróżnia. No może jest trochę czyściej:)

To by było na tyle. Niedługo powinny ukazać się recenzje książek "Niania w Paryżu" oraz "Agnes Grey":)

sobota, 15 grudnia 2012

Stos na zimowe wieczory

Dzień dobry!

W końcu udało mi się znaleźć trochę czasu, by opublikować stos. Książek się już trochę nazbierało zwłaszcza, że nie zamieszczałam stosu w listopadzie. Na początku zdjęcie stosu w całej okazałości:


Najpierw lewy stos:

 1. "Dom nad morzem" - Santa Montefiore - książka zapowiada się bardzo ciekawie. Czeka na półce aż się za nią zabiorę. - od wydawnictwa Świat Książki

2. "Zapiski (pod)różne" - Martyna Wojciechowska - coś mnie ostatnio wzięło na literaturę podróżniczą. Mam nadzieję, że nie zawiodę się na tej książce. - od księgarni Gandalf

3. "Trafny wybór" - J.K. Rowling - Mam! udało mi się ją zdobyć! Już nie mogę się doczekać kiedy ją przeczytam. Mam wielki sentyment do Harrego i do samej autorki, więc muszę ją przeczytać. - od księgarni Gandalf

4. "Agnes Grey" - Anne Bronte - Książka jeszcze z listopada. Już przeczytana i przyznam, że bardzo mi się spodobała. Więcej w recenzji, która powinna się niedługo pojawić. - od wydawnictwa MG

5. "Kamyk" - Joanna Jodełka - Kolejna pozycja z ubiegłego miesiąca. Również już przeczytane. Odczucia raczej pozytywne. Niedługo opublikuję recenzję. - od wydawnictwa Świat Książki.

6. "Cyrk nocy" - Erin Morgenstern - Książka również z listopada. Przeczytana i zrecenzowana [RECENZJA]. Książka jest naprawdę magiczna i wciągająca. Serdecznie polecam.

7. "Groza" - Michael Robotham - Czeka na półce. Zapowiada się bardzo ciekawie. - od wydawnictwa Świat Książki


Stos prawy:

8. "Dwanaście prac Herkulesa" - Agatha Christie - Lektura szkolna. Agatha Chistie, jak zawsze, genialna. Może pojawi się jej recenzja. Zobaczymy. - z biblioteki.

9. "Twardziel" - Sandra Brown - Teraz czytam. Myślałam, że będzie nudna, ale okazała się bardzo wciągająca. Niedługo recenzja, jak tylko skończę ją czytać. - od wydawnictwa Świat Książki.

10. "Szkoła strachu" - Gitty Daneshvari - Trochę dziecinna, ale może być całkiem zabawna. - od księgarni Matras.

11. "Niewiarygodne przygody Alfreda Kroppa" - Rick Vancey - Również książka może być bardo zabawna. - od księgarni Matras.

12. "Dziecko gwiazd. Atlantyda" - Michalina Olszańska - Książka bardzo zachwalana przez koleżankę z klasy. Mówiła mi, że koniecznie muszę przeczytać. Zobaczymy czy mi się spodoba. - pożyczone od koleżanki.

13. "Felix, Net i Nika oraz Pułapka Nieśmiertelności" - Rafał Kosik - I jak tu nie uwielbiać tej serii? Kolejny tom i kolejna spora dawka humoru i rozrywki. - pożyczone od koleżanki 



A na koniec zdjęcie książki "Blondynka na Bali", którą otrzymałam od kochanego Mikołaja:). Już nie mogę się doczekać kiedy ją przeczytam. Od dawna chciałam zapoznać się z twórczością Beaty Pawlikowskiej.


Życzę wszystkim udanego weekendu, oczywiście z książką w ręku:)

wtorek, 11 grudnia 2012

106) Cyrk nocy

Podróż do świata magii...

W dzieciństwie cyrk był jednym z tych miejsc, które bardzo chętnie odwiedzałam. Uwielbiałam przyglądać się zwierzętom, akrobatom, czy sztuczkom magików. Kiedy tylko zobaczyłam książkę "Cyrk nocy" wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Miałam przeczucie, że ta książka okaże się jedną z tych powieści, których się nie zapomina. Erin Morgenstern zaprasza wszystkich by odwiedzili cyrk, który najpierw wykreowała w swojej wyobraźni, a potem opisała na kartach tejże powieści. Dzięki tej książce mogłam wrócić do wrażeń towarzyszących odwiedzinom w cyrku, w czasie mojego dzieciństwa. Zapraszam, wstąpcie na chwilę do tego cudownego cyrku.

"Cyrk pojawia się znikąd. (...) Cyrk po prostu jest, podczas gdy wczoraj go nie było. (...) Wznoszące się namioty są w czarno - białe paski, bez śladu złota czy szkarłatu. W ogóle wszystko jest pozbawione kolorów, z wyjątkiem pobliskich drzew i trawy na okolicznych polach. (...) Jednak do cyrku nie wpuszcza się widzów. Jeszcze nie."

Czarodziej Prospero występuje bardzo często. Publiczność urzeka swoimi niezwykłymi sztuczkami. Jednak tylko nie wiele ludzi wie, że to nie są iluzje, lecz magia. Pewnego dnia do czarodzieja przychodzi przedziwna przesyłka. Jest nią dziewczynka. Jego córka - Celia. Dziewczynka okazuje się być niezwykła, jedyna w swoim rodzaju. I wtedy magik podejmuje decyzje.

Alexander przyjmuje wyzwanie. Jak zawsze. Udaje się do sierocińca i wybiera chłopca z pośród wielu innych. Uważa, że jest on wyjątkowy. Nie myli się. Nigdy nie zwraca się do niego po imieniu. Według niego imiona nie są potrzebne. Chłopiec się jednak upiera i karze nazywać się Marco. Mówi to chociaż wie, że jego opiekun i tak nie będzie tego czynił. Decyzja również zostaje podjęta. Teraz nie ma odwrotu. Umowę przypieczentowuje pierścieniem na palcu chłopca.

Pojedynek się zaczyna. Nie wiadomo kiedy się skończy. Nie wiadomo kto wygra. Wszyscy jednak wiedzą, że miejscem walki jest cyrk. Trudnością nie do pokonania może okazać się również to, że w grę wchodzi miłość... Kto wygra? Kto zostanie zwycięzcą magicznego pojedynku?

"Cyrk nocy" to książka magiczna, niezwykła, wspaniała. Od pierwszej strony byłam oczarowana tą powieścią. Zachwycałam się wspaniałymi bohaterami, a przede wszystkim światem wykreowanym przez autorkę. Cyrk, namioty w czarno - białe paski, kobieta guma, wieczny ogień. To wszystko brzmi niezwykle, ale o tym właśnie jest ta książka. Autorka w niezwykły sposób oprowadza nas po tym świecie. Daje nam go poznać. Książka jest również jedyna w swoim rodzaju. Nie spotyka się często powieści o cyrku i magicznym pojedynku. Może właśnie dzięki temu książka zyskała tak szybko popularność. Bo jest po prostu inna, oryginalna, wyróżniająca się z tłumu pozostałych powieści.

Autorka potrafi zaczarować nie tylko wykreowanym przez siebie światem, ale również wspaniałym językiem. Pióro Erin Morgenstern  jest lekkie. Litery poukładane przez autorkę są jakby hipnotyzujące. Nie można oderwać od nich oczu. W książce  tej język jest równie magiczny jak jej treść. Akcja w tej powieści nie dłuży się. Autorka stopniowo zaznajamia nas z sytuacją bohaterów i pozwala wczuć się ich położenie. Często, czytając tę książkę, można spotkać się z uczuciem zaskoczenia, gdyż autorka lubi zwodzić czytelnika i bawić się jego uczuciami. Zdecydowanie, działa to na korzyść książki.

Wspaniały jest również klimat jaki autorka stworzyła w tej powieści. Akcję książki umieściła w XIX wieku, wieku niezwykłym. Cyrk przez nią opisany jest przepełniony magią. Bohaterowie również wpływają na atmosferę towarzyszącą tej książce. Każda z postaci ma duszę. Wydaje się być prawdziwą postacią. Czytając tę książkę czytelnik myśli, że takich ludzi może spotkać tuż za rogiem, na ulicy.

Podsumowując, "Cyrk nocy" jest wspaniałą książka. Od pierwszej przeczytanej strony wiedziałam, że będzie to jedna z moich ulubionych książek. Jeżeli ta recenzja nie zachęciła Was do przeczytania tej powieści to wielka szkoda. Wiedzcie jednak, że możecie potem żałować swojej decyzji. Zachęcam dosięgnięcia po tę książkę. Naprawdę warto. Nie dajcie się dłużej prosić, cyrk zaprasza byście go odwiedzili.

Moja ocena: 6/6

Tytuł: Cyrk nocy
Autor: Erin Morgenstern
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 17 października 2012

sobota, 8 grudnia 2012

Grudniowo - zimowo

Witajcie,

Skorzystałam dzisiaj z okazji, że na dworze jest (tylko) minus cztery stopnie i postanowiłam wybrać się na spacer. Wzięłam do ręki aparat i zaczęłam podziwiać ośnieżone drzewa, domy i wszystko wokół. Zobaczcie jakie zdjęcia udało mi się zrobić.



Mimo, że na dworze bardzo ładnie to jednak jest zimno. Dlatego też wolę posiedzieć w domu z kubkiem herbaty oraz książką. Aktualnie czytam "Kamyk" Joanny Jodełki i mam zamiar spędzić wieczór na czytaniu jej:)

A Wy? Lubicie zimę? Uwielbiam atmosferę świąt, ładne widoki za oknem, ale mróz sprawia, że zima nie jest moją ulubioną porą roku...

piątek, 7 grudnia 2012

Co nowego w świecie wydawniczym?

Dzień dobry,

Dawno mnie tutaj nie było. Moim usprawiedliwieniem jest szkoła. Na szczęście znalazłam chwilkę by przygotować coś co może Was zainteresuje. Grudzień zawsze nie był obfity w nowe książki jako, że jest to już koniec roku. Udało mi się jednak znaleźć parę interesujących książek, które może również Was zaciekawią. Spójrzcie:

"Dom nad morzem" Santa Montefiore

Co może łączyć dziewczynkę z toskańskiej wioski i dojrzałą kobietę, właścicielkę podupadającego hoteliku, której przeszłość owianą jest mgłą tajemnicy? Florina miała naście lat i wielkie marzenia. Lubiła zaglądać przez rozpadający się mur, otaczający znajdującą się opodal jej wioski rezydencję. Wyobrażała sobie, że kiedyś zamieszka w takim miejscu. Nie udało się, ale z synem właściciela połączył ją krótki i owocny romans. Wiele lat później w Anglii Marina, chcąc ratować swój hotel, zatrudnia młodego malarza, by udzielał gościom lekcji rysunku. Między artystą a jej pasierbicą rodzi się namiętność. Ale pojawienie się malarza zmieni życie całej rodziny Mariny, zwłaszcza jej samej...

5 grudnia 2012, wyd. Świat Książki

***
"Groza" Michael Robotham

Samobójstwo czy jednak morderstwo? Naga kobieta w czerwonych pantoflach balansuje na gzymsie mostu. Nie reaguje na argumenty negocjatora, nie odrywa od ucha komórki i skacze w otchłań. Wkrótce w parku zostają odnalezione nagie zwłoki drugiej ofiary, przywiązane do drzewa z komórką przy nogach. Obie zadbane, zamożne, koleżanki z klasy, matki... Zbieg okoliczności? Gdzie jest klucz do rozwiązania tej zagadki? Rozpoczyna się skomplikowane śledztwo, ale nawet gdy zostaje zaatakowana kolejna kobieta, morderca pozostaje niewykryty. Policja, psycholog kliniczny i nieuchwytny psychopata, który zabija przez komórkę.

5 grudnia 2012, wyd. Świat Książki
 
***
 
"Opowieści z miasta wdów i kroniki z ziemi mężczyzn" James Canon
 
Niezwykły, obsypany nagrodami debiut pisarza z Kolumbii. Przetłumaczony na 13 języków! Znakomicie napisana, zaskakująca opowieść, przywodząca na myśl najlepsze tradycje południowoamerykańskiego realizmu magicznego. Nic nie zapowiadało zmian w Mariquicie, a jednak przyszły. Przyszły razem z partyzantami, którzy wtargnęli do tej małej górskiej wioski i siłą wcielili w swoje szeregi wszystkich mężczyzn. Zostawili tylko tych, których zabili, księdza i małego chłopczyka przebranego za dziewczynkę. Za Kolumbię! Miasto wdów powoli popadało w ruinę, aż Rosalba, żona zamordowanego sierżanta policji wzięła sprawy w swoje ręce. Postanawia zrealizować utopię, o jakiej nie śnił żaden rewolucjonista...
5 grudnia 2012, wyd. Świat Książki 
 
Opisy książek pochodzą ze strony wydawnictwa.
***
 
To by było na tyle. Najbardziej spodobały mi się książki "Dom nad morzem" oraz "Groza". Mam nadzieję, że będę miała okazje je przeczytać:)
A na koniec chciałam jeszcze Was o coś zapytać. Pytanie trochę spóźnione, ale myślę że mi wybraczycie:). Byliście grzeczni w tym roku? Bo jeżeli tak to z pewnością dostaliście prezenty. Ja byłam oczywiście bardzo grzeczna i prezent mam, a jest nim książka "Blondynka na Bali" Beaty Pawlikowskiej. Bardzo się cieszę, że mam tę książkę ponieważ od dawna chciałam zapoznać się z twórczością tej pani:) A Wy? Co ciekawego otrzymaliście?
A, przypomniało mi się. U Was też tak pada śnieg? Bardzo się cieszę, bo coraz bardziej czuć zbliżające się święta. Chociaż ma to również minusy, ponieważ jechałam półtorej godziny do szkoły...

piątek, 30 listopada 2012

105) Wichrowe Wzgórza


Chyba nie ma takiej osoby, która nie słyszałaby o „Wichrowych wzgórzach”.  Jedyna powieść Emily Bronte jest znana jako klasyk. Już nawet wiktoriańscy krytycy wyrażali swoją opinię o niej, uważając, że jest to książka ekscentryczna, a nawet brutalna. Czy moja opinia zgadza się z tym stwierdzeniem? Czy „Wichrowe wzgórza” to książka warta przeczytania?

Książka zaczyna się w momencie kiedy do Thrushcross Grange przybywa pan Lockwood, który wynajmuje dom od właściciela posiadłości, pana Heartcliffa. Poznaje w tym domu historię dwóch rodzin: Earnshaw i Linton, a także tajemniczego Heartcliffa. Dowiaduje się o jego miłości do Catherine – miłości burzliwej, prawdziwej, a może nawet trochę strasznej.

Skończywszy czytanie tej książki byłam przede wszystkim zaskoczona. Znając inne dzieła sióstr Bronte spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Potem przyszło przerażenie, a jednocześnie zachwycenie. Niewiarygodne, jakie zmienne uczucia może wywołać jedna książka. Jest to powieść wzbudzająca przeróżne uczucia – pozytywne, a jednocześnie negatywne. Jednemu może się spodobać, innemu – wręcz przeciwnie.

Zainteresowała mnie w tej książce przede wszystkim jej budowa. Historia bohaterów książki została opisana przez panią Dean. Kobieta ta opowiada dzieje mieszkańców Wichrowych Wzgórza panu Lockwoodowi, który tymczasowo zamieszkuje w Thrushcross Grange. Razem z panem Lockwoodem czytelnik dowiaduje się jak potoczyły się losy rodzin Earnshaw i Linton. „Wichrowe Wzgórza” charakteryzują się również długimi wypowiedziami bohaterów oraz długimi opisami. Czasami jest to dość nużące jednak nie przeszkadzało mi to w czytaniu. Charakterystyczny jest również język książki, typowy dla okresu w którym powieść powstała.

Bohaterowie w tej książce są niezwykli, a zarazem przerażający. Żadna z postaci nie przypadła mi do gustu. Czytając historię opisaną w „Wichrowych Wzgórzach” ani razu nie uśmiechnęłam się na wzmiankę o bohaterze. Według mnie postaci wykreowanych przez Emily Bronte po prostu nie da się lubić. W swoim  zachowaniu są niemiłe, szorstkie, nieprzyjemne. A jednocześnie, jestem pewna, że nigdy nie zapomnę Heartcliffa, Cathrine oraz innych bohaterów, ponieważ są oni jedyni w swoim rodzaju.

Podsumowując, teraz już wiem dlaczego krytycy wiktoriańscy uważali to dzieło za książkę ekscentryczną, a nawet brutalną. Bo taka jest ta powieść. Książkę tę zdecydowanie warto przeczytać. Jednak uważam tak ponieważ według mnie każdy powinien znać klasyki. Sytuacja ma się trochę jak mój stosunek do większości lektur szkolnych (ale nie wszystkich). Lektury zazwyczaj niezbyt mi się podobają, a jednak czytam je, ponieważ wiem, że są to ważne książki. Tak też jest z „Wichrowymi Wzgórzami”. Warto tę książkę przeczytać, by samemu przekonać się jaka ona tak naprawdę jest. A nasza opinia nie musi się zgadzać z opiniami innych.

Moja ocena: 5/6

Tytuł: Wichrowe Wzgórza
Autor: Emily Bronte
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 287
Rok wydania: 2009

Książkę otrzymałam od księgarni Gandalf, gdzie można zakupić tę powieść:

niedziela, 25 listopada 2012

104) Duma i uprzedzenie


Od czasu do czasu lubię przeczytać luźną książkę, która pozwoli mi odpocząć od cięższych lektur. Z takim zamiarem sięgnęłam po „Dumę i uprzedzenie” autorstwa Jane Austen. Do tej pory udało mi się przeczytać jeszcze jedną książkę tej autorki -„Emmę”, która wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Czy i tym razem będzie podobnie?

W czasach, które opisuje Jane Austen niezbyt zamożny ojciec musiał szukać okazji do tego by wydać córki za odpowiednich kawalerów. Przed takim właśnie zadaniem stał pan Bennet, który ma aż pięć córek. Pragnie aby jego córki były szczęśliwe, a nade wszystko zamożne. Kiedy więc zaczynają krążyć plotki, że do pobliskiej posiadłości ma się sprowadzić bogaty mężczyzna, rodzina państwa Bennet jest wielce uradowana. Nikt jednak nie spodziewał się jak potoczą się losy córek…

Od pierwszej przeczytanej strony czuć wspaniały klimat, którym ta książka jest cała przesiąknięta. Nie da się go nie zauważyć. Panie w sukniach, wspaniałe mieszkania, urocze krajobrazy. To wszystko sprawia, że książka jest wprost magiczna. Uroku dodają powieści również ciekawe wątki jakie Jane Austen postanowiła wpleść w swoją książkę. A głównie chodzi mi o wątek miłosny. Lubię czasami przeczytać romans, a najchętniej sięgam po romans historyczny. „Duma i uprzedzenie” okazało się być wspaniałą książką tego gatunku.

Najbardziej obawiałam się tego, że książka będzie dla mnie do końca niezrozumiała. Bałam się, że co drugie słowo w tej powieści będzie archaizmem tak, że drugą książką jaką przy okazji przeczytam będzie słownik. Moje obawy okazały się zupełnie niesłuszne. Jane Austen posługiwała się zdecydowanie innym językiem od tego dobrze znanego ze współczesnych powieści. Mimo, że innym, ale zrozumiałym, a do tego bardzo ładnym, który mnie naprawdę urzekł.   

Bohaterów, Jane Austen, potrafiła wykreować taki, jak nikt inny chyba nie potrafi. Wszystkie postacie występujące w tej książce są niepowtarzalne i wyjątkowe. Moją ulubioną bohaterką od razu stała się Elizabeth Bennet. Jest to bardzo sympatyczna i miła postać, która na długo zapadnie mi w pamięci. W tej książce nie da się nie zauważyć licznych perypetii jakie spotkamy chyba w każdej książce Austen. Autorka opisuje je w sposób ciekawy i interesujący.

Podsumowując, spodobała mi się książka „Duma i uprzedzenie”. Od pierwszej przeczytanej strony wiedziałam, że będzie to jedna z moich ulubionych książek. Proza Jane Austen ma specyficzny charakter, który bardzo mi się podoba. Polecam tę książkę miłośnikom powieści tej autorki, a także osobom, które lubią romanse historyczne. Z pewnością jeszcze nie raz przeczytam tę książkę.

Moja ocena: 6/6

Tytuł: Duma i uprzedzenie
Autor: Jane Austen
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 304
Rok wydania: 2006

Książkę przeczytałam dzięki księgarni Gandalf, gdzie również można nabyć tę powieść.

piątek, 23 listopada 2012

103) Nic nie trwa wiecznie


W poszukiwaniu szczęścia…


W życiu ludzie trafiają na różne przeciwności losu, problemy, kłopoty. Nie da się ich uniknąć. Jednak trzeba umieć sobie z nimi poradzić. Od tego są przyjaciele i rodzina. Ostatnio przeczytałam książkę „Nic nie trwa wiecznie” autorstwa Maureen Lee. W powieści autorka porusza wiele ciekawych zagadnień. Czy nie jest to jednak książka zupełnie taka sama jak wiele innych powieści obyczajowych?

Bohaterki tej książki to Brodie, Diana, Vanessa i Rachel. Ich życie nigdy nie było usiane różami. Małżeństwo Brodie nie układa się pomyślnie. Od kiedy jej córka stała się narkomanką nie może się dogadać z mężem. Diana porzucona przez matkę musiała samotnie wychowywać młodszych braci. Vanessa po tym jak jej narzeczony uciekł sprzed ołtarza zaczęła nałogowo jeść. Rachel natomiast to piętnastolatka, walcząca o swoje malutkie dziecko, które chce jej odebrać prawo. Los chciał aby coś je połączyło, aby stały się dla siebie bardzo bliskie. A jest to dom, w  którym wspólnie zaczynają mieszkać. Nie podejrzewały jak to zmieni ich życie…

Zwykła obyczajówka. Przyszło mi to na myśl od razu po przeczytaniu opisu. I taka naprawdę jest ta książka. Jednakże, kto czasami nie lubi przeczytać jakiejś mało wymagającej historii? Po przytłaczających, trudnych lektorach chętnie sięgam po lekką, przyjemną książkę. I taka właśnie jest powieść „Nic nie trwa wiecznie”. Maureen Lee napisała tę książkę prostym, lecz nie banalnym językiem. Akcja została tutaj wspaniale wykreowana tak, że nie można się nudzić czytając tę książkę. Powieść zachwyca również od strony wizualnej. Okładka została ciekawie dopasowana do treści książki. Od razu przyciąga wzrok czytelnika.

Książka ta jest również wyjątkowa przez problemy jakie autorka w niej poruszyła. Spotkamy się tutaj z narkomanią, otyłością, opuszczeniem, czy z młodą matką. Są to problemy obecne w naszym życiu lub w życiu znajomych, przyjaciół. Autorka na przykładzie swoich bohaterek pokazuje, że warto żyć i walczyć o swoje. Warto starać się przezwyciężać swoje słabości i nie martwić się opiniami innych. Wspaniałe jest to, że dzięki wspólnemu miejscu zamieszkania te cztery kobiety zaufały sobie i starały się sobie pomóc. „Nic nie trwa wiecznie” to książka o przyjaźni, o zaufaniu oraz o życiu. Życiu, które nie zawsze układa się tak jakbyśmy chcieli. A jednak trzeba iść naprzód i walczyć o szczęście. Brodie, Diana, Vanessa oraz Rachel są tego wspaniałym przykładem.

Bohaterki zostały wspaniale wykreowane w tej książce. Każda z nich ma niepowtarzalny, oryginalny charakter. Moją ulubienicą od razu stała się Diana, która opuszczona przez matkę, musiała sama wychowywać swoich braci. Nie załamała się tym, tylko ciężko pracowała. To ona połączyła te cztery kobiety. Byłam również pełna podziwu dla Rachel, która tak naprawdę była jeszcze dzieckiem kiedy stała się matką. Nie chciała oddać swojej małej córeczki i walczyła o nią. Brodie również życie nie powiodło się zbyt dobrze. Jej córka została narkomanką, a przez to często kłóciła się z mężem. Jednak to Vanessa była najbardziej nieszczęśliwa z nich wszystkich. Jej narzeczony opuścił ją w dniu ślubu. Załamana tym dziewczyna znalazła ukojenie w jedzeniu. I jadła, jadła … Szczerze jej współczułam i życzyłam szczęśliwego życia. Dla każdej z tych kobiet los nie był zbyt łaskawy, lecz one się nie załamały i chciały żyć dalej, żyć lepiej.

Podsumowując, „Nic nie trwa wiecznie” to zwykłe czytadło, może nie jest to książka wysokich lotów. Warto ją jednak przeczytać, gdyż historia tych czterech kobiet, Brodie, Diany, Venessy, Rachel, jest niezwykła. Niezwykłe jest to, że połączył je jeden dom, w którym wspólnie mieszkały. Jest to książka o przyjaźni, miłości, zaufaniu. Warto poświęcić jej kilka chwil. Polecam.

Moja ocena: 5/6

Tytuł: „Nic nie trwa wiecznie”
Autor: Maureen Lee
Wydawnictwo: Świat Książki
Data premiery: 10.10.2012
Ilość stron: 364

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu Świat Książki.

piątek, 16 listopada 2012

102) Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek


O miłości do literatury...


Lubię dostawać listy, paczki i wszelkiego rodzaju inne przesyłki. Kto tego nie lubi? Nawet taka symboliczna kartka na święta sprawia tyle radości. Coraz częściej jednak radość z otwierania pakunków zamieniamy nowoczesnym sprzętem i możliwościami udogodnień. Łatwiej jest przecież włączyć komputer i napisać maila zamiast iść na pocztę, kupować znaczek i wysyłać list. Możemy również skorzystać z telefonu. Można wtedy porozmawiać, a nie pisać słowa i często długo czekać na odpowiedź. Jednak kiedyś tak nie było. Ludzie nie znali telefonów, komputerów, a radzili sobie. I to nawet bardzo dobrze. Czytając książkę „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” poznajemy właśnie takich ludzi, którzy bez współczesnych udogodnień potrafili nawet listownie zawierać znajomości.

Jest rok 1946. Juliet to młoda pisarka. Po udanym debiucie postanawia napisać kolejną książkę. Szuka nowego tematu, chce żeby jej powieść była wyjątkowa. Niespodziewanie dostaje list od Dawseya Adamsa, mieszkańca wyspy Guernsey, który kiedyś kupił książkę Juliet. Nawiązują oni korespondencję. Pisarkę coraz bardziej zaczyna wciągać niezwykły świat mieszkańców wyspy. Najwięcej jednak chce się dowiedzieć o Stowarzyszeniu Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek, które powstało w dość nietypowych okolicznościach.

Kierując się tytułem postanowiłam przeczytać tę książkę. Z pewnością mnie ona nie zwiodła. Ba, zachwyciła! Aż tak, że do tej pory nie mogę przestać o niej myśleć. Sam tytuł jest bardzo interesujący. Nie spotyka się często tak długich i ciekawych nazw książek. Kolejnym plusem, który z pewnością powinien przyciągnąć każdego mola książkowego jest owo tytułowe Stowarzyszenie. Uwielbiam czytać o książkach i o osobach je kochających, więc ta pozycja była dla mnie wręcz obowiązkowa. Dzięki tej książce poznałam bohaterów, którzy naprawdę kochają literaturę. I którzy żyją książkami.

Rok 1946, wbrew pozorom został ciekawie skomponowany w temat powieści. Po odzyskaniu wolności ludzie z wielkim bólem wspominają zdarzenia z czasów wojny. Opowiadają jak książki pomagały im zachować swoją tożsamość. Nie jest to więc książka o typowych działaniach wojennych,  obozach, wspomnieniach. Jest to natomiast powieść, w której wojna jest tylko tłem historycznym, ważnym dla książki, ale nie najważniejszym. Bo ważna jest tu miłości, do literatury i nie tylko.

Pozytywnie zaskoczyła mnie forma książki, gdyż cała historia została przedstawiona za pomocą listów. I to nie byle jakich! Napisanych pięknym jeżykiem, który od razu bardzo mnie urzekł. Wysyłane do różnych osób i przez różne osoby wspaniale wyrażają uczucia, emocje każdego z bohaterów. A jednocześnie pozwalają poznać te osoby pod względem ich zachowania, osobowości. Może się to wydawać niemożliwe – a jednak tak naprawdę jest.

Czym by jednak była książka bez bohaterów! A w tej powieści występują świetne postacie. Miłe, sympatyczne, wesołe, uśmiechnięte, radosne, ale również wzbudzające niechęć. Są to bohaterowie naznaczeni piętnem wojny i okupacji. Zmęczeni życiem, a jednocześnie pełni siły. Od razu polubiłam Juliet, a także wszystkich jej przyjaciół z Guernsey.

Podsumowując, „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” zalicza się do moich ulubionych książek. Jest to powieść do której się wraca., którą się wspominana i o której się nigdy nie zapomina. Serdecznie polecam i zachęcam do zapoznania się z tą pozycją. Z pewnością się nie zawiedziecie.

Moja ocena: 6!/6

Tytuł: Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek
Autor: Mary Ann Shaffer & Annie Barrows
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 254
Rok wydania: 2010

poniedziałek, 12 listopada 2012

Top10: Książki, które chcielibyśmy otrzymać w prezencie

Top 10 to akcja, przy okazji której na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - wypatruj nowych tematów.

Dziś przyszła pora na... Książki, które chcielibyśmy otrzymać w prezencie!

Po raz pierwszy biorę udział w tymże rankingu. Nie wiem czemu się wcześniej tego nie robiłam...


1. Miasto śniących książek

 2. Cukiernia pod Amorem
 
 
 3. Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa
 
 4. Trylogia Czasu

 5. Siostra, Potem

 6. Alibi na szczęście

 7.Krok do szczęścia

 8. Jeżycjada

 9. Felix, Net i Nika
 
10.Rodzina Dollangangerów


Tak przedstawia się mój ranking. Są to książki, o których dniami myślę, a nocami śnię. Koniecznie muszę je mieć, a nie ma to jak prezenty.:)
Czy Wy również chcecie posiadać te książki? Czy może Wasze gusta są zupełnie inne?

piątek, 9 listopada 2012

Liebster Blog...


 ... czyli zabawa też mnie dopadła.

Na blogach książkowych ostatnio pojawiła się kolejna zabawa, a mianowicie Liebster Blog, do której dwukrotnie zostałam nominowana. Odpowiem teraz na pytania Justilli i Moniki Gagat, gdyż to właśnie od nich otrzymałam zaproszenie do zabawy.

1.  Skąd wzięła się nazwa twojego bloga?
Kiedy zakładałam bloga w ogóle nie myślałam o nazwie. Kiedy wyskoczyła rubryczka z tytułem nic ciekawego nie przychodziło mi do głowy. Tak, więc została nazwa „Recenzje książek”.
2. Trzy cele, które zamierzasz zrealizować do końca tego roku?
Z pewnością będzie to średnia semestralna powyżej 4,75. Starłam się w tamtym roku, ale nie wyszło, więc teraz musi się udać!:) Oczywiście mam również cele książkowe, czyli pragnę zrecenzować wszystkie zaległe, przeczytane już książki. Koniecznie musze również nadrobić czytanie zaległych egzemplarzy recenzenckich, a także zakupów własnych
3. Gadżet, bez którego nie ruszysz się z domu?
Bardzo prosta odpowiedź – telefon. Ciężko jest mi się odnaleźć z myślą, że nie mam go przy sobie.
4. Co ostatnio kopiowałaś/eś? Innymi słowy, kliknij po prostu CTRL + V.
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/8933/felix-net-i-nika-oraz-pulapka-niesmiertelnosci - jak widać link do lubimyczytac.pl z książką, którą aktualnie czytam:).
5. Tytuł książki, która leży najbliżej ciebie?
„Zeszyt w kratkę” ks. Jan Twardowski
6. Ulubiony gatunek literacki?
Eh, nie lubię tego typu pytań. Na pewno nie jest to fantastyka, czy s-f. Książki o pozostałych gatunkach chętnie czytam:).
7. Gdybyś mogła/mógł zmienić się w zwierzę, jakie by ono było?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale z pewnością byłby to jakiś wolny ptak, który ma wiele przestrzeni życiowej.
8. Miejsce, w którym najchętniej byś zamieszkał/a to: centrum dużego miasta, małe senne miasteczko, wioska czy najlepiej bezludna wyspa (ew. środek lasu jak na nasze warunki)?
Małe senne miasteczko, czyli tam gdzie mieszkam. Podoba mi się w moim miejscu zamieszkania i jak na razie nie chcę go zmieniać.
9. Plecak czy torebka/torba na ramię?
Zdecydowanie plecak! Jest o wiele wygodniejszy.
10. Ulubiona liczba?
17 – mój ukochany numer z  dziennika. Zawsze szczęśliwy (no dobra, czasami;D).
11. Co o sobie myślisz?
Hmmm, jestem raczej nieśmiałą dziewczyną, która woli towarzystwo książek od ludzi. Nie wyobrażam sobie życia bez książek, ale musze przyznać, że przyjaciele są czasami niezastąpieni. Coż więcej mogę mówić…

1. Lepsze jest kłamstwo czy brutalna prawda?
Brutalna prawda. Lepiej dowiedzieć się czegoś, niż żyć w niepewności i kłamstwie.
2. Co byś zrobił/a znajdując milion złotych?
Kupiłabym piękny domek na jakimś odludziu i stworzyłabym tam wieeeelką bibliotekę:).
3. Czy poświęciłbyś/abyś wszystko co masz, aby ratować  ukochaną osobę?
Oczywiście, że tak.
4. Jak zaczęła się Twoja przygoda z czytaniem książek?
Hmmm, tak jak u większości: od Harrego Pottera. Seria ta mnie wprost oczarowała i zachęciła do czytania. Chociaż tak naprawdę nałogowo książki zaczęłam pochłaniać kiedy powstał blog.
5. Jaki jest Twój najważniejszy cel w życiu?
Na razie zakończyć gimnazjum, liceum, dostać się na dobre studia, których kierunek będzie sprawiał mi przyjemność, a potem… nie mam pojęcia.
6. Czy za wszelką cenę starasz się dopiąć swego?
Nie. Zazwyczaj jestem dość uległa. Chociaż zdarzają się momenty, ze walczę o swoje.
7. Czy tworzysz noworoczną listę postanowień?
Oczywiście (pomijając fakt, że większość rzeczy nie udaje mi się wykonać;D).
8. Co byś zrobił, jeżeli byś się dowiedział, że jesteś nieuleczalnie chory?
Nie mam pojęcia i nie mam zamiaru gdybać: co by było gdyby…
9. Jaka jest Twoja ulubiona pora roku?
Wiosna! Uwielbiam zapach wiosny. Cieszę się wtedy jak dziecko, że jest już ciepło.
10.  Co najbardziej cenisz w swoim domu rodzinnym?
Miłość, zaufanie, szczerość oraz oczywiście żarty i śmiech:).
11. Co byś zmienił/a pracując w sejmie?
Przeznaczyłabym więcej pieniędzy na dofinansowanie bibliotek!


Dziękuję za nominowanie mnie do nagrody. Nie będę wyznaczać kolejnych osób, gdyż już chyba każdy brał w zabawie udział.

A teraz trochę planów czytelniczych na najbliższy czas. Aktualnie czytam książkę „Felix, Net i Nika oraz Pułapka nieśmiertelności”, która bardzo mnie wciągnęła. Uwielbiam tę serię! W weekend mam zamiar opublikować recenzję książki „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek”. A na półce czekają już takie tytuły jak „Agnes Grey”, „Kamyk”, „Cyrk nocy”.

Miłego, czytelniczego weekendu życzę!:)