sobota, 28 lipca 2012

Stos wakacyjny

Witajcie w tak upalny dzień jakim jest sobota!

Na dworze rzeczywiście jest bardzo gorąco, ale nie narzekam. No bo w końcu od czego są wakacje:) Dlatego też przygotowałam i zrobiłam zdjęcie stosowi książek, który ostatnio mi się uzbierał. Oczywiście w sierpniu powinien pojawić się jeszcze jeden stos:)


Od góry:

"Przedwiośnie" - Stefan Żeromski - Nie wiem dlaczego, ale coś mnie wzięło, żeby przeczytać tę książkę. Nawet mi się podobało, raczej nie będę pisać recenzji. - z biblioteki.

"Tajemnica Siedmiu Zegarów" - Agatha Christie - Lubię kryminały, autorkę też, więc muszę przeczytać - z biblioteki.

"Carrie" - Stephen King- Mimo, że książki tego pana pojawiły się już w poprzednich stosikach żadnej z nich nie przeczytałam. Mam nadzieję, że tym razem uda się z tą książką. - z biblioteki.

"W naszym domu" - Jodi Picoult - Pierwsza książka tej autorki jaką chcę przeczytać. Mam nadzieję, że mi się spodoba - z biblioteki.

"Kapryśna piątkowa sobota" - Krystyna Siesicka - Mam wrażenie, że wszyscy czytali jakąś książkę tej autorki, tylko nie ja. Tak więc kiedy zobaczyłam ją na półce wzięłam do domu - z biblioteki.

"Jane Eyre" - Charlotte Bronte - W końcu będę miała okazję przeczytać tę książkę. Już nie mogę się doczekać:) - od księgarni Gandalf

"Zapach spalonych kwiatów" - Melissa de la Cruz - Czytałam wiele pozytywnych recenzji, a więc również muszę się z nią zapoznać - od księgarni Gandalf

"Zdarzyło się w Marienbadzie" - Krystyna Kaplan - Właśnie czytam i muszę przyznać, że książka bardzo mnie zaskoczyła. Na szczęście pozytywnie. - od księgarni Matras

"Mistrz" - Andy Andrews - Zapowiada się ciekawie i bardzo chcę przeczytać tę książkę.

"Uliczka aniołów" - Sheila Roberts - Czytałam i bardzo mi się podobała. Byłam pozytywnie zaskoczona tą książką. - od wydawnictwa Świat Książki

"Dziewczyny w podróży" - Jennifer Baggett, Holly C. Corbett, Amanda Pressner - Czytałam i również bardzo mi się podobała. Idealna książka na wakacje:) - od wydawnictwa Świat Książki

"Trucizną mnie uwodzisz" - Jennifer Clement - Niestety bardzo się zawiodłam na tej książce. Nie polecam - od nakanapie.pl

"Pretty Little Liars. Zepsute" - Sara Shepard - Już nie mogę się doczekać kiedy przeczytam tę książkę. Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się losy przyjaciółek. - z biblioteki

"Śmiercionośne fale" - Carrie Ryan - W ramach dokończenia serii. Pierwsza część bardzo mi się podobała. Mam nadzieję, że z tą będzie podobnie. - z biblioteki

***

Uwaga!

Jutro, w niedzielę wyjeżdżam na obóz żeglarski. Nie będzie mnie całe dwa tygodnie. Oczywiście, jak to na obozie, nie będę miała dostępu do Internetu. Wasze blogi postaram się odwiedzić po powrocie. Życzę wszystkim miłego wypoczynku!:)

wtorek, 24 lipca 2012

90) Uliczka aniołów


Wiele osób chciało zmienić świat na lepsze. Gdyby wyliczać powstałabym z pewnością bardzo długa lista. Zawsze dobre uczynki, nawet te najmniejsze, sprawiają, że świat jest o wiele piękniejszy i lepszy. Trzy bohaterki powieści „Uliczka aniołów” również postanowiły mieć swój mały udział w przemianie ludzkości. Jaki? Za chwilę się przekonacie…

Właścicielki małych sklepików – Emma, Jamie oraz Sarah – inicjują kampanię „Miej serce”. Jej zadaniem jest skłonienie ludzi do codziennych, nawet najmniejszych dobrych uczynków. Same również postanawiają w ten sposób postępować. Emma drastycznie obniża ceny materiałów do szycia patchworków przez co o mały włos nie doprowadza swojego sklepu do bankructwa. Sarah organizuje darmowe kursy pieczenia ciast i ciasteczek, jednak to zajęcie okazuje się trudniejsze niż myślała na początku. Gdyby tego było mało podczas kursu zostaje popełnione przestępstwo. Jamie prowadzi sklep pełen przeróżnej czekolady, który jest bardzo oblegany przez mieszkańców miasteczka. Pewien miejscowy policjant budzi w niej uczucia, o których chciałabym zapomnieć.

Szybki rzut na treść książki i już można stwierdzić, że jest to typowa powieść obyczajowa. Wchodząc do jakiejkolwiek księgarni od razu zobaczymy uginające się półki pod naporem książek tego gatunku. Mimo to każda z tych powieści wyróżnia się czymś innym. I tak też jest w przypadku „Uliczki aniołów”. Tym razem spotkałam się z wątkiem pomocy innym ludziom, chęci zmiany życia swojego i mieszkańców miasteczka. Temat bardzo mi się spodobał. Historia trzech przyjaciółek od razu mnie wciągnęła. Z niecierpliwością przyglądałam się problemom jakie organizowana kampania im przysporzyła, ale również chwilom szczęścia, radości i satysfakcji z tego, że robi się coś dobrego.

Jak się można domyślić jest to powieść, której akcja ma miejsce w Ameryce. Rzeczywistość amerykańska znana głównie z filmów, ale również i książek jest najczęściej tą „idealną”. Znany jest nam schemat, w którym główni bohaterowie dążą do jakiegoś ważnego celu, na początku z wielkimi problemami, później jednak wszystko kończy się szczęśliwie. W tej książce było podobnie. Bohaterki napotykają na drodze do szczęścia wiele przeszkód. Amerykańska rzeczywistość jest zupełnie inna od tej nam znanej – polskiej. Czy dlatego nie warto czytać tej książki? Nie, przeciwnie. „Uliczka aniołów” pozwala nam odpocząć od szarej rzeczywistości, pomarzyć. A przecież to również jest bardzo ważne.

Jednym z najważniejszych wątków poruszanych w książce jest pomaganie innym, a także przemiana samego siebie na lepsze. „Uliczka aniołów” pokazuje, że powinniśmy pomagać oraz czynić dobro. Nawet najmniejsze dobra rzecz, mało ważny dobry uczynek ma wielką moc i może mieć wpływ na dalsze życie. Cóż to jest, podanie pomocnej dłoni? To nic nie kosztuje, a może wiele zdziałać. I tego właśnie uczy ta książka. Warto również wspomnieć o przepisach umieszczonych na końcu powieści. Stanowią one urozmaicenie książki, w której również ważną część stanowią potrawy, ciasteczka, ciasta. Jeszcze nie miałam okazji wypróbować żadnego z nich, ale mam zamiar to zmienić, ponieważ nazwy przepisów są naprawdę kuszące.

Podsumowując, „Uliczka aniołów” może wydawać się tylko zwyczajną książką obyczajową. I tak też jest. Jednak powieści tego gatunku mają to w sobie, że chce się je czytać; poznawać bohaterki, razem z nimi przeżywać rozterki, a potem cieszyć się z ich szczęścia. Jest to ciepła, mądra, pełna humoru oraz optymizmu powieść dla osób, które lubią szczęśliwe zakończenia.

Moja ocena: 5/6

Tytuł: Uliczka aniołów
Tytuł oryginału: Angel Lane
Autor: Sheila Roberts
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 367
Premiera: 25.07.2012

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Świat Książki.

piątek, 20 lipca 2012

89) Pretty Little Liars Niewiarygodne

Przez pierwsze trzy tomy śledziłam wzrokiem na kartkach powieści, przygody czterech przyjaciółek. Przyglądałam się ich kłamstewkom, sekretom, tajemnicom. Patrzyłam jak zmagają się z bezlitosnym/ą A. Kto to tak naprawdę jest? A dziewczyny były już tak blisko… W kolejnym tomie przygód dziewczyn z Rosewood, autorka serii Sara Shepard, nie daje odpuścić swoim czytelnikom i ciągle trzyma ich w napięciu. Czy dowiemy się kim jest tajemniczy/a A.?

A. serwuje coraz to nowsze i ciekawsze rozrywki dla Arii, Hanny, Emily oraz Spencer. Tyle że dla kogo są one ciekawe… Emily musi wyjechać do Iowa, ponieważ jej rodzicom nie podoba się to, że nie jest normalna. A najgorsze dla dziewczyny jest to, że gdyby nie A. rodzice nie dowiedzieliby się o pocałunku. Natomiast Aria uczestniczy w zajęciach artystycznych ze „sztuki mimowolnej”. Nie miała się gdzie podziać, dlatego zamieszkała razem z Meredith oraz Byronem. Co gorsza na zajęciach spotyka kogoś o kim chciałaby zapomnieć. Spencer ma poważne problemy. Jej praca została zgłoszona do jednego z najbardziej prestiżowych konkursów. Przepraszam, napisałam JEJ praca? Przecież to wypracowanie Melissy! Spence ma duże kłopoty. Hanna nie może się pozbierać po wypadku. Podobno wie kim jest A., ale nie może sobie tego przypomnieć. A. szykuje jej natomiast nowe niespodzianki. Nadawca tajemniczych SMS-ów coraz bardziej bawi się życiem czterech przyjaciółek. Niespodziewanie na jaw wychodzi nieznany epizod z życia Alison, który rzuca nowe światło na sprawę jej morderstwa. Czy dziewczynom uda się rozszyfrować kim jest A.?

Tak, nareszcie poznajemy kim jest A.! Nie mogłam się doczekać tej chwili. Z drugiej strony miałam wrażenie, że ujawnienie tożsamości nadawcy tajemniczych SMS-ów było mało…spektakularne? Spodziewałam się wielkiego BUM na wieść o tym kim jest A. A dostałam taką sobie wiadomość. Tak jakby powiedzieć: „Wiem kto jest A. Jest to…” I koniec. Właśnie, czy to koniec przygód dziewczyn? Czy już nie poznam ich dalszych losów? Zakończenie tego tomu było dla mnie takie…kończące. Jakby już nic więcej nie miało się wydarzyć. Jednak czytając pierwsze trzy tomy poznałam już trochę Sarę Shepard i podejrzewam, że tak łatwo nie odpuści naszym czterem przyjaciółkom.

Po raz kolejny Sara Shepard udowodniła, że potrafi trzymać czytelnika w napięciu.. O przygodach Arii, Emily, Hanny i Spencer zawsze czytam z wielkim zaciekawieniem. Za każdym razem kiedy przewracałam kartkę tej książki następowało jakieś zupełnie niespodziewane zdarzenie. Za to właśnie lubię Pretty Little Liars. Za ciągłe trzymanie w napięciu, niespodziewane zdarzenia, czasami nawet za momenty grozy. Jednakże książki nie czytałoby się tak przyjemnie gdyby nie styl autorki. Sara Shepard posługuje się lekkim, mało wymagającym językiem. Dzięki temu książkę można czytać w każdym miejscu nawet przy głośnym telewizorze, czy radiu, ponieważ i tak będziemy mogli skupić swoją uwagę na przepływających przed oczami literami.

Podsumowując, książka „Pretty Little Liars Niewiarygodne” jest naprawdę niewiarygodna. Sara Shepard po raz kolejny udowodniła, że potrafi nie tylko stworzyć wspaniałą historię, ale również ją kontynuować. Martwię się tylko, czy kolejna część będzie równie dobra skoro nie ma już A…
Moja ocena : 5/6
Tytuł: Pretty Little Liars Niewiarygodne
Autor: Sara Shepard
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2011

wtorek, 17 lipca 2012

88) Chwała mojego ojca Zamek mojej matki

Często mamy ochotę wrócić do czasów dzieciństwa. Bawić się z małymi przyjaciółmi, wieść beztroskie życie bez obowiązków i zobowiązań. W książce „Chwała mojego ojca Zamek mojej matki”, którą ostatnio czytałam, jej autor - Marcel Pagnol, powraca do wspomnień z dzieciństwa i pragnie je przedstawić szerszemu kręgu odbiorców. Przedstawiam Wam niesamowite przygody małego chłopca pośród wspaniałego krajobrazu Prowansji.

„Chwała mojego ojca” i „Zamek mojej matki” to dwie pierwsze części cyklu „Wspomnienia z dzieciństwa”, w którym Marcel Pagnol powraca do rodzinnego domu i przedstawia swoje niezwykłe przygody. Czytając tę książkę śledzimy przygody małego bohatera. Obserwujemy jak mały Marcel potajemnie wymyka się na polowanie z ojcem i wujkiem. Patrzymy jak tropi kuropatwy skalne, buduje pułapki ze swoim przyjacielem Lili. Przyglądamy się próbom ucieczki od zbliżającej się szkoły. Przenieśmy się w bajkowe krajobrazy Francji i przeżyjemy razem z Marcelem jego przygody.

Kiedy zaczęłam czytać tę książkę wprost nie mogłam się od niej oderwać. Nie sądziłam, że przygody małego chłopca będą aż tak ciekawe i wciągające. Bardzo spodobało mi się również to, że czuć od tej książki magiczny klimat Prowansji. Autor wspaniale opisał swoje przygody z czasów dzieciństwa. Język Marcela Pagnola jest wyrazisty, przepełniony klimatem Francji. Czytając książkę niemalże można poczuć zapach lawendy, posłuchać śpiewających cykad, usłyszeć odgłosy polowania. Marcel Pagnol wspaniale oddał uczucia towarzyszące mu w opisanych przygodach. Czytamy o chwilach smutku, ale również radości. Razem z bohaterem uczestniczymy w niezwykłych przygodach. A to wszystko dzięki wyrazistemu, klimatycznemu, realnemu językowi jakim posługiwał się autor przy pisaniu książki.

Marcel to bardzo sympatyczny, miły bohater, który często zaskakuje czytelnika swoimi przygodami. Czasami podczas czytania na twarzy zagościł mi szczery uśmiech wywołany zachowaniem małego chłopca. Czasami również byłam smutna z powodu niepowodzeń Marcela, czy nieszczęśliwych wydarzeń. Matka chłopca – Augustyna, ojciec – Józef, brat – Pawełek, przyjaciel – Lili. Wszystkie te postacie zastały bardzo dobrze wykreowane. Każda z nich ma niepowtarzalny charakter, który sprawia, że są wyjątkowe. Od razu polubiłam rodzinę i przyjaciół Marcela za ich szczerość i prostotę. Bez wielkiego majątku, czy dogodności potrafili cieszyć się z życia, cieszyć się z bycia razem, w gronie rodzinnym.

„Chwała mojego ojca Zamek mojej matki” jest również wyjątkową książką przez swoją prostotę i realizm. Przygody opisane w tej książce wydarzyły się naprawdę. Mogą również mieć miejsce w naszym życiu. Warte pochwały jest również to, że autor bez zmyślania, tworzenia, fantazjowania potrafił stworzyć wspaniałą, prawdziwą życiową historię. Dlatego też nie dziwię się, że cykl „Wspomnienia z dzieciństwa należy do klasyki literatury francuskiej.

Podsumowując, „Chwała mojego ojca Zamek mojej matki” to opowieść o niezwykłych przygodach małego chłopca Marcela. Jest to zabawna, humorystyczna książka, której akcja ma miejsce w niezwykłej Prowansji. Bije od niej prostota, umiar, ciepło oraz specyficzny klimat, który znajdziemy tylko w książkach opisujących wspomnienia. Polecam ją wszystkim, gdyż warto zapoznać się z tą książką. Przygody małego Marcela trzeba poczuć na własnej skórze.

Moja ocena: 6/6

Tytuł: Chwała mojego ojca Zamek mojej matki
Wydawnictwo: Esprit
Ilość stron: 410
Rok wydania: 2010

Książkę przeczytałam i zrecenzowała dzięki wydawnictwu Esprit, za co bardzo dziękuję.

sobota, 14 lipca 2012

87) Istoty Ciemności

Nudne miasteczko, nudni mieszkańcy, nudne wszystko wokół. Tak jeszcze do niedawna myślał Ethan - bohater serii "Kroniki Obdarzonych" autorstwa Kami Gracia oraz Margaret Stohl. Całkiem inaczej zaczął patrzeć na swoje miejsce zamieszkania kiedy pojawiła się w nim Lena. Jego dziewczyna jest Obdarzoną. W wieku szesnastu lat, jak to zawsze dzieje się zgodnie z tradycją, powinna zostać naznaczona. Tak się jednak nie stało. Lena musi wybrać, sama się naznaczyć. Czy zostanie Istotą Ciemności, czy Istotą Światła?

Ethan myślał, że po dniu szesnastych urodzin Leny wszystko się skończy, albo rozpocznie na nowo. Nie przewidział jednak, że sprawy potoczą się zupełnie inaczej. Lena zaczęła oddalać się od swojego chłopaka. Od pogrzebu Macona stała się cicha, tajemnicza. Zachowywała się tak jakby skrywała sekrety przed Ethanem. Chłopak myślał, że jest to wywołane stratą bliskiej osoby. Sądził, że Lena przechodzi fazy rozpaczy nad śmiercią wujka. A znał się na tym trochę, ponieważ sam bardzo cierpiał po stracie matki. Nie podejrzewał jak bardzo się mylił. Aż w końcu dziewczyna zupełnie się od niego odcięła, nie chciała go więcej widzieć. Chłopaka zaczynają nawiedzać wizje, które tylko on widzi. Udaje się do tuneli, by ratować Lenę, nad którą ciąży niebezpieczeństwo...

Pierwsze spojrzenie na fabułę i ... zwykły paranormal? Tak, i właśnie taka jest ta książka. Chłopak dziewczyna, niebezpieczeństwo. O nie, oni nie mogą być razem! Ale tak, w końcu im się udało, są szczęśliwi. Och, ach! I "Istoty Ciemności" taką książką właśnie są. Oczywiście na tym nie może się skończyć. Coś jednak musi być innego, coś się musi wyróżniać. A jest to narracja poprowadzona przez chłopaka. Coś nowego? Tak, tego jeszcze nie było. Dobrze, że autorki postanowiły co nieco zmienić w tej książce, by bardziej wyróżniała się z coraz większego tłumu powieści z gatunku paranormal romance. Ale czy to wystarczy? Chyba właśnie nie. Bo ten paranormal i tak pozostanie paranormalem.

W porównaniu do poprzedniej części Kronik Obarzonych ta wypada znacznie gorzej. Nie spodobało mi się ciągłe chodzenie/krążenie/łażenie po tunelach w poszukiwaniu Leny. Ile można?! Bohaterowie praktycznie całą książkę spędzili w podziemiach. Oni się nudzili i ja również. Dopiero pod koniec akcja nieco się rozwinęła i zrobiło się odrobinę ciekawiej. Co do bohaterów - byli oni dla mnie trochę jakby bezbarwni. Ethan i Lena to "standardowa" para występująca w książkach dla młodzieży. Niczym się nie wyróżniali. Najbardziej spodobała mi się postać Linka, nad którą autorki spędziły widać trochę wiecej czasu. Jego śmieszne uwagi były po prostu rozbrajające. Chociaż nie zawsze mądre.

Podsumowując, zmienienie narracji nie sprawiło, że "Kroniki Obdarzonych" wyróżniają się spośród innych książek dla młodzieży. Na "Istotach Ciemności" bardzo się rozczarowałam, ponieważ spodziewałam się powieści lepszej od poprzedniej części, a dostałam niestety gorszą. Polecam całą serię (bardzo) wielkim fanom paranormali. Jeżeli ktoś szuka tylko rozrywki, czy rozluźnienia niech zaczyna poszukiwań od nowa.

Moja ocena: 3/6

Tytuł: Istoty Ciemności
Autor: Kami Garcia & Margaret Stohl
Wydawnictwo: Łyński Kamień
Ilość stron: 483

czwartek, 12 lipca 2012

86) Pretty Little Liars Doskonałe

Kłamstwa, tajemnice, sekrety są częścią naszego życia. Mniejszą, czy większą, ale zawsze są w nim obecne. Na kłamstwach znają się szczególnie Aria, Spencer, Hanna oraz Emily -  cztery dziewczyny, które najpierw połączyła przyjaźń z Alison, a potem jej śmierć. A dokładnie morderstwo. Kto za tym wszystkim stoi?

Sprawa morderstwa Alison jest bardzo zawiła. Nie wiadomo kto ją zabił. Tymczasem do mediów trafia film z ostatnich wspólnych wakacji Emily, Hanny, Arii, Spencer i Alison. Wspomnienia tamtego lata powracać ze zdwojoną siłą. Tajemniczy/a A. – nadawca SMS-ów zaczyna spełniać swoje groźby. Sekrety, które dziewczyny tak bardzo chciały zachować w tajemnicy zaczynają wychodzić na jaw. A. jednak także popełnia wielki błąd. Czy dzięki temu czterem przyjaciółkom uda się zdemaskować A.?

Książka, jak również cała seria od razu zachwyciła mnie swoją oryginalnością. Zawsze myślałam, że w książkach autorstwa Sary Shepard znajdę tylko nudne, nieciekawe historie czterech rozhisteryzowanych dziewczyn. Jak bardzo się myliłam! Wszystkie tomy jakie do tej pory przeczytałam trzymają w ciągłym napięciu. Podoba mi się to, że autorka pisząc książkę dla młodzieży, a dokładniej nastolatek postanowiła umieścić w niej zarówno wątek grozy (naprawdę mrożącej krew w żyłach), ale również czysto dziewczęcych spraw jak problemy z rodzicami, czy chłopakiem. Szczególnie jestem zachwycona niezwykłym napięciem w jakim autorka w swoich książkach utrzymuje czytelnika. Sprawa czterech przyjaciółek oraz czyhających na nie niebezpieczeństw ze strony A. naprawdę bardzo mnie poruszyła. Jestem ciekawa jak autorka pokieruje losami dziewczyn…

Sara Shepard bardzo dobrze napisała również tę książkę. Język autorki jest lekki i mało wymagający, czyli taki jaki powinien znaleźć się w powieściach dla młodzieży. Całą serię pochłania się bardzo szybko. Zdarzenia następują po sobie w bardzo dynamiczny sposób tak, że nie można się ani przez chwilę nudzić. Ciekawie również została poprowadzona narracja w tej książce. Przygody przyjaciółek zostały opisane w trzeciej osobie. Autorka jednak podzieliła rozdziały w taki sposób, że w każdym z nich skupia większą uwagę na jednej z dziewczyn. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, gdyż dzięki niemu możemy dokładnie przyjrzeć się obecnej sytuacji dziewczyn.

Najbardziej z całej czwórki polubiłam Arię i Spencer. Ta pierwsza jest mi najbliższa. Nie przez to, że mamy podobne problemy, czy, że postępujemy podobnie. Jej charakter po prostu mi się spodobał i o niej czytałam najchętniej. Spencer również bardzo mi się spodobała. Jest miła, inteligentna. Ne jestem szczególnie do niej podobna. W ogóle to do żadnej z dziewczyn nie jestem podobna. Wszystkie mają bardzo dziwne, nietypowe problemy, których ja (mam nadzieję) nie będę mieć. Aby  poznać ich problemy trzeba zaznajomić się z ich przygodami.

Od pewnego czasu zaczęłam oglądać serial, który powstał na podstawie tej serii. Pierwsze parę odcinków było identyczne jak książka. Byłam zawiedziona, ale oglądałam dalej. Jak się okazało książka i serial rozbiegły się w zupełnie innych kierunkach. Muszę przyznać, że teraz nawet bardziej interesuje mnie serial…

Podsumowując, zachęcam do przeczytania serii „Pretty Little Liars”. Różni się od wszystkich znanych mi serii dla młodzieży i dzięki temu jest niezwykła. Chcecie poczuć dreszcz emocji? Sięgnijcie po książkę!

Moja ocena: 5/6

Tytuł: Pretty Little Liars Doskonałe
Tytuł oryginału: Perfect. A Pretty Little Liars Novel
Autor: Sara Shepard
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 290
Rok wydania: 2011

wtorek, 10 lipca 2012

85) Dziewczyny w podróży

Życie nie zawsze jest usiane różami. Czasami trzeba pokonać wiele przeciwności losu, aby dojść do szczęścia. Przekonały się o tym Jennifer, Holly i Amanda, bohaterki książki „Dziewczyny w podróży”, które są również jej autorkami. Trzy przyjaciółki postanowiły zmienić swoje życie udając na się na roczną wyprawę po czterech kontynentach.

Podczas wspólnie spędzonych wakacji w Argentynie, wysoko ponad wodospadem w dżungli trzy przyjaciółki zawierają układ. Zamierzają udać się na roczną wyprawę w poszukiwaniu odpowiedzi na życiowe pytania, których nie znalazły w Nowym Jorku. Wszystkie są na życiowych rozstajach. Mają problemy z chłopakami, pracą. Zastanawiają się nad przyszłością. Tylko czy pozostawienie całego życiowego dorobku w mieście i udanie się na z pewnością trudną wyprawę, wystarczy by poznać swoje przeznaczenie?

Bardzo chciałabym przeczytać tą książkę, ponieważ uwielbiam poznawać nowe miejsca. Jest to powieść podróżnicza, która pozwoliła mi przenieść się w świat innych, nieznanych mi wcześniej kultur. Mimo, że zostało już wydanych mnóstwo książek o takiej tematyce ta pozycja zdecydowanie się od nich różni. Ponieważ czytając ją przekonamy się, że jest to zarówno powieść podróżnicza jak i obyczajowa. Poznajemy w niej historię trzech dziewczyn, które poniewierane przez los postanawiają wyruszyć na roczną wyprawę. Zagłębiając się coraz bardziej w lekturze czytamy o ich cudownych, szczęśliwych, wspólnie spędzonych chwilach jak również momentach zwątpienia i niepewności. Dzięki połączeniu dwóch gatunków otrzymujemy ciepłą, ciekawą, lekką powieść, idealną na letnie wieczory.

Od razu rzucił mi się w oczy sposób w jaki autorki opisały swoją niezwykłą podróż. Rozdziały zostały podzielone pomiędzy trzy przyjaciółki, w którym każda z nich opisuje poszczególne wydarzenia. Na początku sprawiało mi trochę kłopotu połapanie się kto jest kim i z czyjego punktu widzenia poznaję teraz historię dziewczyn. Jednakże w miarę jak coraz bardziej zagłębiałam się w książkę poznając charaktery przyjaciółek, nie było to już dla mnie problemem. Spodobał mi się ten sposób napisania książki, gdyż dzięki niemu mogłam dokładnie przyjrzeć się każdej z bohaterek i zobaczyć opisaną przez nie historię z różnego punktu widzenia. Język jakim książka została napisana jest lekki i przystępny dla każdego czytelnika. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że książkę czyta się długo, ponieważ ma dość pokaźną objętość. Nie jest to kłopot, gdyż książkę pochłania się bardzo szybko dzięki wartkiej i dynamicznej akcji.

Trzy autorki, a za razem bohaterki, Jennifer, Holly i Amanda to osoby, które od razu polubiłam. Zupełnie się od siebie różnią, co sprawia, że są jeszcze bardziej wyjątkowe. Każda z nich boryka się różnymi problemami, które z pewnością dotyczą również większość ludzi. Mimo, że ich życie nie jest idealne potrafią poradzić sobie z przeciwnościami losu. Podróż dookoła świata wielu rzeczy ich nauczyła. Swoją postawą pokazują, że nie warto ciągle myśleć o problemach, ale cieszyć się życiem.

Podsumowując, „Dziewczyny w podróży” to książka dla osób, które lubią podróżować i poznawać ciekawe historie. Kiedy czytałam tę książkę razem z trzema przyjaciółkami poznawałam różne kultury, przeżywałam z nimi ich rozterki. Jest to lektura idealna dla osób, które lubią książki podróżnicze. Jeżeli jednak ktoś nie przepada za takim gatunkiem książek warto dać tej pozycji szansę, gdyż jest naprawdę ciekawa i niezwykła.

Moja ocena: 5/6

Tytuł: Dziewczyny w podróży
Tytuł oryginału: The Lost Girls
Autor: Jennifer Baggett, Holly C. Corbett, Amanda Pressner
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 552
Premiera: 11 lipca 2012

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki wydawnictwu Świat Książki, za co bardzo serdecznie dziękuję:)

niedziela, 8 lipca 2012

84) Ukojenie


Ostatnio miałam okazję przeczytać „Ukojenie” – ostatnią część trylogii o wielkiej miłości Grace i Sama. Powiecie pewnie, zwyczajna powieść o miłości jakich wiele. Jednakże będzie w wielkim błędzie. Maggie Stiefvater – autorka tejże trylogii – oprócz miłości umieściła w niej wilki. Nie wilkołaki tylko wilki. Zimą, gdy przychodzi mróz, osoba ugryziona zamienia się w wilka i prowadzi wilcze życie aż do nastania ciepłej wiosny, a potem lata. Tym razem wilkiem jest Grace, a Sam stara się ją uratować…

Sam jest w stanie zrobić dla Grace wszystko. Chce aby była szczęśliwa. Jednakże jak to zrobić kiedy jego dziewczyna jest wilkiem? Czy Sam razem ze swoją miłością mogą zmienić wilczą naturę, zmienić innych? Bohaterowie nie zdają sobie sprawy jak wiele niebezpieczeństw spotkają na drodze w poszukiwaniu ukojenia. Ojciec Isabel organizuje polowanie. Chce śmiercią wszystkich wilków pomścić śmierć swojego syna. Czy Sam, Grace oraz ich przyjaciele znajdą  końcu ukojenie?

Pod koniec drugiej części autorka zupełnie zmieniła bieg wydarzeń, dlatego też z wielkim napięciem wyczekiwałam ostatniej części trylogii by w końcu przekonać się jak zakończy się przygoda bohaterów. Z pewnością nie zawiodłam się na autorce, gdyż „Ukojenie” było tak samo dobre, pełne emocji jak jego poprzedniczki. Wydawać by się mogło, że wilki to temat bardzo nudny i nieciekawy na książkę dla młodzieży. Wręcz przeciwnie! Maggie Siefvater w pełni wykorzystała swój pomysł i stworzyła trylogię, którą czyta się z wypiekami na twarzy. Zapewne większości osób może wydawać się, że książka będzie mało oryginalna, gdyż wilki i wilkołaki występują w wielu powieściach. Również i tutaj takie podejście jest błędne. Historia opisana przez autorkę całkiem różni się od innych, znanych mi książek o wilkołakach. Mimo, że wilki opisane w trylogii są bardzo podobne do stworzeń występujących w innych książkach, wydarzenia opisane przez autorkę różnią się i przez to są oryginalne.

Spodobał mi się sposób jakim Maggie Stiefvater opisuje historię Grace i Sama. Jej język jest swobodny i łatwy w odbiorze szczególnie dla młodzieży, do której trylogia jest skierowana. Autorka miała świetny pomysł by podzielić narrację między głównych bohaterów: Grace, Sama, Isabel i Cole’a. Dzięki temu śledzimy losy przyjaciół z różnych punktów wiedzenia. Autorka w ciekawy sposób rozłożyła akcję na kolejne strony książki. Dzięki temu zagłębiając się w historię Sama i Grace nie było momentu, w którym bym się nudziła.

Bohaterowie stanowią jedną z najważniejszych i najlepszych stron trylogii. Sam to postać, której nie da się nie lubić. Ze swoją smutną przeszłością potrafi się cieszyć życiem. Swoją postawą pokazuje, że nie warto być nieszczęśliwym z powodu odległych zdarzeń. Grace to dziewczyna, która w ostatniej części trylogii musi poradzić z wieloma problemami. Polubiłam ją za to, że jest silną dziewczyną, która nie poddaje się w swoich działaniach. Pozostałe postacie również zostały świetnie wykreowane i stanowią wspaniałe dopełnienie głównych bohaterów.

Podsumowując, „Trylogii z Mercy Falls” mogłabym postawić maksymalną ocenę, gdyby nie zakończenie, które mi się nie spodobało. Autorka widać starała się być tajemnicza i zakończenie pozostawić wyobraźni czytelnika. Jednakże mi się to w ogóle nie spodobało, gdyż wolę mieć wszystko czarno na białym. Nie zmienia to jednak faktu, że cała trylogia bardzo mi się podobała. Polecam ją głównie fanom historii o miłości, przeplecioną z niebezpieczeństwem i licznymi trudnościami.

Moja ocena: 5/6
Tytuł: Ukojenie
Tytuł oryginału: Forever
Autor: Maggie Stiefvater
Wydawnictwo: Wilga
Ilość stron: 512
Rok wydania: 2012

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki wydawnictwu Wilga, za co bardzo dziękuję!

piątek, 6 lipca 2012

83) Trucizną mnie uwodzisz

Meksyk to miejsce, które od razu przywodzi na myśl spieczoną słońcem ziemię, kolory pełne jaskrawego życia, zapachy soczystych owoców. Tym razem jednak Jennifer Clement w swojej powieści „Trucizną mnie uwodzisz” przenosi nas w świat morderstw, tajemnic oraz życia pełnego trucizny.

Emily Neale mieszka wraz z ojcem na przedmieściach Mexico City. Zajmuje się dość nietypowym zajęciem, mianowicie kolekcjonuje historie kobiet – morderczyń. Tworzy katalog zbrodni z wycinków prasowych. Interesuje się świętymi. Zadziwia wszystkich wiedzą na ich temat. Wychowała się bez matki, która pewnego dnia zniknęła w trakcie zakupów na jednym z wielu hałaśliwych targów. Od tego wydarzenia wychowywał ją tylko ojciec. Dzieciństwo minęło jej wśród encyklopedii i leksykonów. Troskliwy ojciec starał się zastąpić jej oboje rodziców, a pomagała mu w tym przełożona sierocińca pod wezwaniem Świętej Róży z Limy – siostra Agata. Życie Emily ulega gwałtownej zmianie kiedy do ich domu przybywa kuzyn Santiago – wyznania miłosne stają się błogosławieństwem, ale również klątwą…

Po raz pierwszy spotkałam się z książką, której akcja mam miejsce w Meksyku. Już od pierwszego przeczytanego zdania wiedziałam, że będę oczarowana tym krajem. Tak też się stało. Jennifer Clement, w swojej książce, wspaniale oddaje klimat Meksyku. Wykreowała go w miejsce pełne tajemnic i niebezpieczeństw. Książka napisana jest klimatycznym, zrozumiałym językiem. Autorka opisała wszystko w sposób lekki i ciekawy. Swoim językiem przenosi czytelnika w świat bohaterów książki i oczarowuje go swoją historią. Powieść jest bardzo oryginalna. Pomysł autorki na książkę jest ciekawy i w pełni wykorzystany. Spodobało mi się umieszczenie fabuły powieści w Meksyku, gdyż jest to wspaniałe miejsce, tak rzadko pojawiające się w książkach.

Niestety powieść nie jest aż tak dobra, jak to się mogło na początku wydawać. Kiedy zaczęłam czytać „Trucizną mnie uwodzisz” byłam nią oczarowana. Zanim się spostrzegłam byłam już w połowie książki. I wtedy właśnie mój zachwyt książką trochę opadł. Zdałam sobie sprawę, że czytałam .. o wszystkim i niczym. Aż do tego momentu książka opierała się na opisach miejsc oraz bohaterów. Zauważyłam, że powieść w ogóle nie ma żadnej akcji. I tak było do końca książki. Ostatnie dwie, trzy strony wyjaśniają to o czym czyta się całą powieść. Zakończenie jest bardzo niejasne. Z pewnością autorka chciała podziałać na wyobraźnię czytelnika, jednakże mnie to się nie spodobało. Lubię mieć w książkach wszystko dokładnie wyjaśnione, czarno na białym.

Bohaterowie również jakoś szczególnie mi się nie spodobali. Emily bardzo mnie denerwowała swoim zachowaniem, ponieważ była uległa i łatwowierna. Santiago to postać, którą wręcz znienawidziłam. Jest on manipulatorem, który wykorzystuje Emily. Ładne i ciekawe jest natomiast wydanie książki. Czcionka jest dosyć duża, więc czytanie nie sprawia żadnego problemu. Na końcu każdego rozdziału zostały umieszczone, wcześniej wspomniane, wycinki z gazet, które kolekcjonowała Emily. Każda z nich jest ładnie wyróżniona i przedstawia ciekawą, czasami nawet szokującą informację.

Podsumowując, książka jest niezwykle klimatyczna i ciekawa pod względem opisywanego miejsca, czyli Meksyku. Jednakże nie podoba mi się w niej to, że nie posiada uporządkowanej i spójnej fabuły. Polecam ją osobom, które interesują się różnymi ciekawymi miejscami i które chcą poznać świat Meksyku.

Moja ocena: 3/6
Tytuł oryginału: The Poison That Fascinates
Wydawnictwo: Mała kurka
Ilość stron: 206
Rok wydania: 2012

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki portalowi nakanapie.pl, za co bardzo dziękuję!

środa, 4 lipca 2012

Blogowa zabawa - 11 pytań


 Blogosferę opanowała kolejna już zabawa. Tym razem blogerzy odpowiadają na 11 pytań. Zasady:

1. Każda oznaczona osoba musi odpowiedzieć na 11 pytań przyznanych im przez ich “Tagger” i odpowiedzieć na nie na swoim blogu.
2. Następnie wybiera 11 nowych osób do tagu i podaje je w swoim poście.
3. Utwórz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w tagu i napisz je w tagowym poście.
4. Wymień w swoim poście osoby, które otagowałaś.
5. Nie oznaczaj ponownie osób, które już są oznakowane.

Zostałam otagowana przez Gumciobook, dziękuję:)

Pytania:

1. Paryż czy Rzym? Paryż
2. Kisiel czy budyń? Kisiel
3. Koncert czy teatr? Teatr
4. Barok czy romantyzm? Romantyzm
5. Ciastka czy cukierki? Cukierki
6. Komiks czy książka? Książka
7. Czytanie nocą czy za dnia? Za dnia
8. Polsat czy Tvn? Polsat
9. Kolorowy czy czarno-biały? Kolorowy
10. Dom czy podwórko? Podwórko
11. W Polsce czy za granicą? W Polsce

Teraz czas na moje pytania:
1. Zima czy lato?
2. Róża czy tulipan?
3. Czekolada czy cukierki?
4. Opowiadanie czy powieść?
5. Angielski czy niemiecki?
6. Truskawka czy malina?
7. Fantasy czy horror?
8. Film czy książka?
9. Morze czy góry?
10. Księgarnia czy biblioteka?
11. Autobus czy pociąg?

Do zabawy zapraszam:  
(chyba wszyscy brali udział w zabawie)

Pozdrawiam i życzę wszystkim udanych wakacji :)

poniedziałek, 2 lipca 2012

82) Dzieci potopu


Z pewnością każdy człowiek zastanawiał się kiedyś jak będzie wyglądać świat za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Coraz częściej swoje podejrzenia, wyobrażenia, wizje przyszłości świata przedstawiają nam autorzy w swoich książkach. Temat z pewnością bardzo interesujący, ciekawy, a zwłaszcza nieograniczony żadnymi kryteriami. Bo to po prostu jest wyobraźnia. Ale ile można? Zostało wydanych już tyle książek o tej tematyce… Tym razem jednak Emily Diamand w swojej powieści pt. „Dzieci potopu” pokazała całkiem inny świat. Świat zatopionej Anglii…

Jest rok 2216, zatopiona Anglia. Świat jest zupełnie inny od tego przed Upadkiem. Londyn to miasto biedaków. Ludzie żyją jak zwierzęta w okropnych warunkach. Mocarstwem stała się Większa Szkocja dyktując swoje rządy całej ludności. A na wodach żyją niebezpieczni drapieżcy tocząc wojny pomiędzy swoimi rodzinami. Lily Melkun razem z córką premiera – Lexy oraz niezawodnym kotem żeglują po wodach zatopionej Anglii w poszukiwaniu sposobu na ocalenie ich przyjaciela… komputera – PSAI. Potrzebuje on pomocy technicznej i naładowania baterii. Tymczasem Zeph – nowy szef rodziny Angel Isling – toczy walkę o władzę ze swoim bratem Robą. Niebezpieczeństwo grozi mu również ze strony innych rodzin, które chcą ostatecznie zniszczyć rodzinę chłopca. Jak potoczą się losy przyjaciół, w tym pełnym niebezpieczeństw świecie?

Tak jak już wspomniałam wcześniej, Emily Diamand wykreowała całkiem inny świat od tych znanych nam dotychczas. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z zatopioną Anglią w książkach. Pomysł ciekawy, ale czy wykorzystany? Jak najbardziej tak! Autorce udało się wykorzystać swoją wyobraźnię i stworzyć świat, który wręcz hipnotyzuje czytelnika. Jeżeli już o tym mowa, to według mnie książka jest bardziej skierowana do młodszych odbiorców. Pomysł jak najbardziej ciekawy, jednakże wszystkie sytuacje, zdarzenia były bardzo proste, mało rozwinięte – idealne dla dziecka. Bohaterowie to jeszcze dzieci, nawet nie nastolatki, więc ich przygody nie były dla mnie aż tak interesujące. Chociaż z pewnością komuś młodszemu z pewnością by się spodobały.

Skoro, więc jest to książka dla dzieci, powinna zostać ona również w ten sposób napisana. I tak też jest. Autorka posługuje się prostym, mało wymagającym językiem, jednocześnie jest ona na tyle zajmujący, że podsyca ciekawość czytelnika. Muszę przyznać, że Emily Diamand napisała tą książkę bardzo dobrze. Stworzyła ona historię bohaterów tak, aby czytelnik nie miał czasu na nudę. Zdarzenia płynnie i dynamicznie następują po sobie nie karząc tym samym czekać czytelnikowi na chwile napięcia i emocji. Czytanie i zrozumienie powieści z pewnością ułatwia również narracja. Poprowadzona raz z punktu widzenia Zepcha, raz z Lily daje nam świetne spojrzenie na całą historię.

Bohaterowie powieści tworzą jej główny atut. Lily i Zeph to postaci bardzo bardzo brawne i dynamiczne. Widać ich zdecydowaną zmianę pomiędzy pierwszą a drugą częścią. Oboje są bardziej dojrzalsi, odważniejsi i pewniejsi w swoich decyzjach. Pozostali bohaterowie również zostali bardzo barwnie wykreowani. Najbardziej spodobała mi się postać komputera PSAI. Zawsze miał coś do powiedzenia. Czasami mało mądrego, ale śmiesznego.

Podsumowując, „Dzieci potopu” to jak sama nazwa wskazuje, to książka dla młodszych czytelników. Jednakże nie jest przez to wcale gorsza od książek dla młodzieży i może się komuś starszemu spodobać. Polecam tym, którzy szukają ciekawych wizji przyszłości świata.

Moja ocena: 4/6

Tytuł: Dzieci Potopu
Tytuł oryginału: Flood and Fire
Autor: Emily Diamand
Wydawnictwo: Wilga
Ilość stron: 488
Rok wydania: 2011

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki wydawnictwu Wilga, za co bardzo dziękuję!