sobota, 8 września 2012

94) Zapach spalonych kwiatów

Trzy kobiety, dwóch mężczyzn i jedna tajemnica. Ile razy taka sytuacja miała miejsce w książkach? W moim przypadku spotkałam się z nią naprawdę wiele razy. Większość pisanych obecnie książek opiera się, właśnie na takiej sytuacji lub podobnej, czyli dwóch kobiet i jednego mężczyzny lub na odwrót. W literaturze brakuje obecnie jakiejś świeżości, oryginalności.  Melissa de la Cruz - autorka znanych „Błękitnokrwistych” tym razem pisze o czarownicach. Wykreowane przez siebie bohaterki umieszcza właśnie w takiej sytuacji. Czy „Zapach spalonych kwiatów”, bo o tej książce mowa, to dobra powieść, czy też zwykła, kolejna, bezsensowna obyczajówka? Czy Melissa odważyła się stworzyć nowy, oryginalny pomysł?

Główne bohaterki to: Joanna oraz jej córki Freya oraz Ingrid. Mieszkają w małym miasteczku North Hampton na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. W przeszłości posługiwały się magią na co dzień, nawet do najmniejszych czynności. Jednak w skutek przykrych i nieszczęśliwych zdarzeń rada odebrała im prawo do uprawiania magii. Na początku było to dla dziewczyn bardzo trudne, jednakże z czasem przyzwyczaiły się do bycia „zwykłymi” ludźmi. Każda z nich ułożyła sobie życie. Freya zamierza za miesiąc wyjść za mąż. Wszystko komplikuje się kiedy na przyjęciu zaręczynowym poznaje brata przyszłego męża – Kiliana. Jakaś nieopisana siły przyciąga ją do tego mężczyzny. Nawet nie wie jakie będzie miała poważne kłopoty. Joanna natomiast przed swoim domem znajduje trzy martwe patki. Od razu przeczuwa, że coś jest nie tak, że miasteczko jest w niebezpieczeństwie. Ingrid, na pozór spokojną kobietę, zaczynają dręczyć niepokojące koszmary. Wszystko wskazuje na to, że coś nie jest w porządku…

To już, wydaje mi się, moje trzecie spotkanie z amerykańską autorką Melissą de la Cruz, zaraz po dwóch pierwszych tomach „Błękitnokrwistych”. Seria ta, niestety nie podbiła mojego serca, dlatego też przygodę z nią zakończyłam na tych właśnie tomach. Czarownice to postacie często pojawiające się w książkach. Tym razem pani Melissa nie miała zamiaru się wyróżniać. Stworzyła wiedźmy znane już z innych powieści. Sama historia również nie powala na kolana. Fabuła nie jest bardzo rozbudowana, czyli równocześnie bardzo przewidywalna. Przygody trzech bohaterek w ogóle mnie nie zaciekawiły. Cała historia opisana w książce wydaje mi się mdła, nieciekawa.

Natomiast pani Melissa po raz kolejny udowodniła, że potrafi dobrze pisać książki. Dobrze, czyli w sposób, który zainteresuje każdego kto sięgnie po powieść. Autorka posługuje się prostym, przystępnym językiem, a jednocześnie potrafi tak zaczarować czytelnika, że nie może on oderwać się od słów powieści, nawet mimo mdłej fabuły. Tak właśnie było w moim przypadku. Czytałam, chociaż czarownice w ogóle mnie nie interesowały. Spodobało mi się zakończenie, które zostało świetnie napisane. Autorka zakończyła powieść w bardzo tajemniczy sposób, zachęcający do sięgnięcia po następny tom. Bardzo dobrze została również rozplanowana akcja w książce. Wszystkie zdarzenia są bardzo dynamiczne, nie ciągną się przez wiele stron.

Bohaterki: Joanna, Freya i Ingrid to bardzo ciekawe postaci. Najmniej jednak polubiłam Freyę, na której autorka skupia uwagę. W prawie wszystkich zdarzeniach występuje ona w roli głównej. Jej zachowanie mi się nie podobało dlatego nie darzyłam jej sympatią. Bardzo spodobała mi się natomiast postać Ingrid – cichej i skromnej kobiety, która wbrew pozorom odegrała znacząca rolę w książce.

Podsumowując, „Zapach spalonych kwiatów” to kolejna, zwyczajna książka dla młodzieży. Melissa de la Cruz nie zdecydowała się wnieść czegoś nowego, świeżego do swojej książki. Polecam ją osobom, które potrzebują książki, która nie wymaga wielkiego skupienia czytelnika.

Moja ocena: 4/6

Tytuł: Zapach spalonych kwiatów
Autor: Melissa de la Cruz
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 302
   
Książkę przeczytałam dzięki księgarni Gandalf, gdzie można nabyć tę książkę. 

36 komentarzy:

  1. ja pożałowałam zakupienia tej książki (chociaż za 10zł) i po przeczytaniu chętnie się jej pozbyłam. Według mnie bardzo niewykorzystany pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam tę książkę w planach, jednak po Twojej recenzji nie jestem już taka pewna, czy warto ją przeczytać. Typowych młodzieżówek jest pełno, a ja szukam czegoś innego. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i zgadzam się z Twoją recenzją. Książka nie zachwyciła mnie i nie wiem czy sięgnę po tom drugi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam okazję kupić tę książkę, ale ciesze się, że tego nie zrobiłam. Po twojej recenzji stwierdzam, że nie było warto.

    OdpowiedzUsuń
  5. tak naprawdę to jestem nadal niezdecydowana - okładka mnie nie kręci, autorki nie znam a i szczególnie nie zachęcasz - cóż czas pokaże czy ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oceniłam ją podobnie jak Ty, może nawet ciut niżej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Błękitnokrwiści też nie przypadli mi do gustu, ale Zapach spalonych kwiatów spodobał mi się bardziej niż Tobie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam zamiar przeczytać tę książkę, ale po twojej recenzji jeszcze się nad tym zastanowię... ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A mi książka się podobała. Nie jest to coś wybitnego, ale czytało się całkiem przyjemnie. Może i nie wnosi nic nowego, ale tak wiele książek jest teraz oferowanych czytelnikom, że naprawdę ciężko wymyślić coś, na co jeszcze nikt nie wpadł... Ja czekam na kontynuację ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak książka znajdzie się na mojej półce to przeczytam, ale nie będę jej szukać na siłę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Według mnie "Zapach spalonych kwiatów" to średnia książka. A Freya także strasznie mnie irytowała. Najlepsza jest Ingrid.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje się ciekawa, ale skoro piszesz, że nie wnosi nic nowego, to nie wiem, czy sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kolejna zwyczajnna.. podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z pewnością ją przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam kilka recenzji tej książki i były różne. Ja jednak z chęcią po nią sięgnę, bo bardzo lubię "Błęktinokrwistych" tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  16. nie wiem, ale jakoś nie mogę dać się przekonać do tej książki..

    OdpowiedzUsuń
  17. Już od dawna poluję na tę książkę:) Przyda mi się na rok szkolny, pełen nudnych lektur...

    OdpowiedzUsuń
  18. Tą lekturę mam już dawno za sobą, za co dziękuję. Czytałam serię "Błękitnokrwistych" do końca, przeczytałam tę i mówię: szału nie ma i nie będzie. Co z tego, że autorka ma prosty i przystępny język skoro nie wymyśliła w tym nic ciekawego i oryginalnego? Dodatkowo po lekturze miałam mieszane uczucia, ale nauczki nie dostałam i nadal będę czytała książki tej autorki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam ją kupić na promocji w empiku, ale jakoś tak wyszło, że nie kupiłam i może dobrze zrobiłam, gdyż książka wydaje się być przeciętna...

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam w planach tę książkę, bardzo mnie ciekawi ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakiś czas temu miałam STRASZNĄ ochotę na tę książkę, ale nie miałam jak jej dorwać. Teraz mój zapał trochę osłabł i nie wiem, czy ją przeczytam, bo mam wrażenie, że - tak jak napisałaś - jest całkiem zwyczajna, brakuje jej "tego czegoś" :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Od dawna szukam jakiejś książki tej pisarki, ale chyba zdecyduję się na "Błękitnokrwistych" :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mnie się bardziej podobała ta książka. Autorka rozwinęła się od czasów swojego debiutu.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie wiem, nie wiem, ale chyba nie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  25. Poluję na tę książkę już od dłuższego czasu i nie mogę się doczekać, aż w końcu wpadnie w moje łapki :).

    OdpowiedzUsuń
  26. Książka jeszcze przede mną :) Jestem jej ciekawa coraz bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam mieszane uczucie, co do tej książki, a jeżeli ma być to kolejna kilkunastu tomowa seria to seria to na razie sobie odpuszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mnie ta książka się podobała, ale zastanawiam się, czy w ogóle doczekamy się 2 tomu.

    OdpowiedzUsuń
  29. Już od dłuższego czasu zastanawiam się nad lekturą tego tytułu. Fakt faktem nie wpadł mi jeszcze w ręce, ale mam na niego chrapkę, szczególnie, że opinie na temat tej książki są różne, co zwiększa mój apetyt. A do tego okładka jest tak piękna, że nie sposób oderwać od niej wzroku. Mam nadzieję, że wreszcie uda mi się sprawdzić na własnej skórze, jak to z nią jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. nie miałam okazji przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
  31. Od jakiegoś czasu "Zapach spalonych kwiatów" przyciąga moją uwagę. Jestem ciekawa tej książki i mam nadzieję, że wkrótce będę miała okazję ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Już kilka razy tytuł tej książki obił mi się o uszy. Nie wiedziałam, że napisała ją autorka "Błękitnokrwistych". Niemniej, mam zamiar się z nią zapoznać, choć czytałam i pozytywne, i negatywne recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  33. Tytuł intryguje, okładka też. Fabuła w sumie przeciętna. Ale na jesienne wieczory w sam raz. ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo wiele słyszałam o tej pozycji, jednak nie miałam szans jeszcze jej przeczytać. Szczerze mówiąc po raz pierwszy czytam taką opinię, gdyż do tej pory spotykałam się raczej z wychwalającymi książkę pod niebosa recenzjami. Przydała mi się jednak taka szczera i odmienna opinia, zdecydowanie bardziej zaintrygowała mnie ta książka i nie mogę się doczekać aż się dowiem, jaka powieść jest naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  35. Czemu nie?
    Świetna okładka, nie wymaga skupienia..
    Coś idealnego, gdy trwa szkoła.

    OdpowiedzUsuń