wtorek, 12 marca 2013

120) Filip


Druga wojna światowa to czas, który większości z nas kojarzy się z bronią, walką, wybuchami. Trzeba pamiętać, że wtedy ludzie też jakoś żyli i funkcjonowali. W książce pt. „Filip” Leopolda Tyrmanda autor przybliża nam życie takiego „normalnego” człowieka, który musiał żyć w ciągłym niepokoju o każdy kolejny dzień, a jednocześnie szukającego ucieczki od strachu w postaci przeróżnych rozrywek.

Poznajcie Filipa. Filip jest Polakiem tak jak każdy z nas. Żył jednak w trochę innych czasach niż nasze, bowiem okres jego młodości przypadał na drugą wojnę światową. Filip musiał ukrywać swoją tożsamość mówiąc, że jest Francuzem urodzonym w Warszawie. Uciekł do Niemiec, a tam znalazł pracę w „Park-Hotelu” jako kelner. W restauracji hotelowej pracuje wielu obcokrajowców. Filip znalazł wśród nich wielu kolegów, z którymi świetnie się dogadywał. Ich nienawiść do Niemców oraz walka z nimi przejawiała się pluciem im do kawy, czy podbieraniem kartek żywnościowych. Kelnerzy żyją dostatnio: moją wygodne mieszkania, jedzenia pod dostatkiem, a do tego zarabiają przyzwoite pieniądze. Chcecie dokładniej przyjrzeć się życiu Filipa?

Ja już poznałam Filipa. Cóż, nasza przyjaźń przeżywała wzloty i upadki, łagodnie rzecz ujmując. Filip nie jest bowiem człowiekiem, z którym łatwo można się porozumieć. Jest on wręcz bardzo skomplikowany. Łączy w sobie wiele różnych cech. Poglądy również ma dość odmienne tak, że raz się z nim w czymś zgadzałam, a za chwilę pytałam: Dlaczego? Tak to już bywa czasami w przyjaźni…

Tyrmand, który umożliwił mi tą wspaniałą, ale także burzliwą przyjaźń jest dla mnie, od momentu przeczytania tej książki (musicie wiedzieć, że to moja pierwsza książka tego pana) osobą, którą bardzo podziwiam – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jestem zachwycona językiem jakim się posługuje. Bo co to jest za język! Wspaniały, pełen humoru, niezwykły – taki, który się chłonie oczami. Nie jest to prosty język. Zdania są długie, wypełnione po brzegi słowami. I mimo, że czasami można się pogubić w tym zawiłym języku, nie zmienia to faktu, że jest on po prostu piękny. Narrację prowadzoną przez autora również należy pochwalić. Naprawdę wczuł się on w sytuację Filipa i świetnie opisał uczucia nim targające, rozterki, przemyślenia. Jak się dowiedziałam, jest to książka, której wiele wątków jest autobiograficznych. Dlatego też autor pewnie dzięki temu, że opisuje po części swoje odczucia, tak łatwo pisze o życiu Filipa.

„Było przedwiośnie tysiąc dziewięćset czterdziestego drugiego roku. Niemcy dławiły się powodzeniem. Nie mogły przełknąć i strawić swoich zdobyczy.” – str.65

Warto zwrócić uwagę w tej książce na to, że jest to książka o wojnie. Jednakże autor patrzy na nią z nieznanej strony. Przygląda się jej bowiem zza ścian hotelu, gdzie nie brakuje ani jedzenia, ani pieniędzy. Filip wiedzie dość dostatnie życie mimo, że trwa wojna. Dla niego ważniejsze są przyjemności: dziewczyny, dobre wino, papierosy. Wojna nie jest tutaj na pierwszym miejscu.

„Czasami odnoszę wrażenie, że wojny są po to, aby ci, którzy je przeżyli, mieli się czym chwalić.” – str.49

 „Filip” to książka wspaniała, przepiękna i jakże cudowna. Na długo zapadnie mi w pamięci. Proza Tyrmanda zachwyca. Jestem dla niego pełna uznania. To co naprawdę zachwyca, to przepiękna, prawdziwa polszczyzna, która nie oszukujmy się, powoli zanika. Polecam tę książkę miłośnikom prozy Tyrmanda, którzy pewnie są nim tak zachwyceni jak ja, ale również wszystkim tym, którzy szukają książki bardzo dobrze napisanej, opowiadającej o ciekawym życiu młodego Filipa na tle drugiej wojny światowej. Filip to wspaniała postać, z którą warto się zaprzyjaźnić.

„Filip” Leopold Tyrmand, wyd. MG 2012
Za książkę dziękuję wydawnictwu MG

14 komentarzy:

  1. Jedyna książka Tyrmanda, która do mnie nie przemawia. Jakoś nie mam na nią ochoty, fabuła mi nie podchodzi i już:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała recenzja! <3
    Uwielbiam takie pozycje, z wojną w tle, więc bardzo bym chciała po nią sięgnąć gdy tylko będę miała chwilkę wolnego czasu ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią sięgnęłabym po tę książkę. Jestem bardzo ciekawa tytułowego "Filipa".

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaintrygowała mnie ta książka. Uwielbiam taki rodzaj języka, a i ciekawe jest takie spojrzenie na wojnę. Zazwyczaj przecież relacjonuje się to zjawisko z samego środka oka cyklonu.
    Ostatnie zdanie recenzji przeniosło mnie w lata mojej młodości, jak to kończyłam każdą moją charakterystykę bohaterka zdaniem "chciałabym się z nim zaprzyjaźnić" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię Tyrmanda i cieszę się, że MG powróciło do tego wspaniałego pisarza i odśweżyło szatę graficzną jego książek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę przyznać, że o książce nigdy wcześniej nie słyszałam, ale zachęciłaś mnie do jej przeczytania, lubię tematykę drugiej wojny, mimo że nie kojarzy się ona najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wczoraj wypożyczyłam ją z biblioteki i jak przeczytam, to porównam moje wrażenia z Twoimi:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę wstyd, ale nie czytałam jeszcze żadnej książki Tyrmanda...

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie miałam okazji czytać książek tego autora

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna recenzja, ale niespecjalnie ciągnie mnie do twórczości tego pana.

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz rację, "Filip" to wspaniała powieść, ale niczego innego nie można się było spodziewać po Tyrmandzie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Intrygujące, gdy o wojnie pisze sie nie tylko z perspektywy tragedii jaką niewątpliwie była, ale też jako o elemencie codzienności ludzi dla których być może nie stanowiła ona aż tak znaczącego punktu odniesienia. Ciekawa tematyka więc całkiem możliwe, że i ja kiedyś spróbuję trochę bliżej poznać Filipa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj tak, Tyrmand zachwyca :) Cieszę się, że książka przypadła ci do gustu i oczywiście zgadzam się z opinią. "Filip" to bardzo nietypowy dla literatury obraz wojny, a dzięki temu również bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdecydowanie i z przytupem obiecuję, że sięgnę po tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń