czwartek, 25 kwietnia 2013

125) Blondynka na Bali


Tak to już jest – człowiek z natury nie może długo przebywać w jednym miejscu. Cały czas czegoś szuka, do czegoś dąży – po prostu podróżuje. Zapewne większość ludzi marzy o prawdziwej, niezwykłej wyprawie do wspaniałego, niezapomnianego miejsca. Ja też chciałabym wybrać się gdzieś, gdziekolwiek… najlepiej jak najdalej, na drugi koniec świata. O prawdziwej podróży mogę tylko marzyć i śnić, ale od czego są książki? Na podróż zaprosiła mnie pani Beata Pawlikowska, z którą poleciałam na tajemniczą wyspę Bali…

Na początku były problemy – język, waluta, hotel. Gdy już się z tym udało uporać, zaczęło się poznawanie Bali. Wycieczki po okolicznych plażach, polach ryżowych, tropikalnych lasach. Zaznajamianie się z tamtejszym jedzeniem, kulturą, religią. Poznawanie tamtejszych ludzi. Kłopoty z transportem, Boże Narodzenie o zapachu durianów (czyli najbardziej śmierdzących owoców świata).

Na początku wszystko zapowiada się świetnie i wspaniale, potem niestety już tak nie jest. Czytelniku, pewnie myślisz: to ciekawa książka, dla osób, które lubią poznawać nowe miejsca. Niestety, ja powiem, że nie. Bynajmniej nie. Pani Beata ma dziwny sposób podróżowania. Bardzo dziwny. Otóż, biega od jednego do drugiego punktu informacji turystycznej, w poszukiwaniu jak najgorszych środków komunikacji. Bo według pani Pawlikowskiej dzięki temu może poznać sposób życia mieszkańców Bali. Dobrze, rozumiem. Ale przecież nie wszyscy tamtejsi ludzie podróżują najgorszymi środkami transportu! A skoro autorka nie może jechać wymarzonym przez siebie pojazdem, to czy nie mogłaby odpuścić? Przecież nic się chyba nie stanie jak pojedzie busem o jedną klasę wyższym? Pani Beata spędziła wiele godzin w poszukiwaniu najgorszego pojazdu. Czy jest tego sens?

Pani Pawlikowska jest również człowiekiem poszukującym duchowości, dążącym do własnych ideologii, a nade wszystko bardzo ekologicznym. Odniosłam wrażenie, że autorka przez swoje analizy, refleksje chciałaby zmienić cały świat. Od razu, szybko. Zmienić na swoje własne wyobrażenie świata. Czyli przede wszystkim zakaz jedzenia mięsa. Wydaje mi się, że pani Beata za dużo o tym pisze. Dla niej jedzenie zwierząt jest wręcz niedopuszczalne. Człowiek powinien żyć również w zgodzie z przyrodą. Pani Pawlikowska chciałaby chyba, żeby ludzie żyli tak jak nasi przodkowie sprzed co najmniej paru wieków! Przecież niemożliwe jest to, aby teraz, kiedy wszyscy są tak przywiązani do telefonów i Internetu, mieli się zmienić. Wydaje mi się, że lepiej jest pogodzić się z tym stwierdzeniem niż mówić, jak to jest teraz źle, że wszyscy powinni szanować przyrodę. Można, a nawet trzeba promować bycie ekologicznym, bo to jest bardzo ważne. Ale nie zmienimy całego świata! Europejczyk, według autorki, podróżuje, uważa się za lepszego od innych, wydaje osądy i oceny. Niektóre osoby może i uważają się za takich ludzi, ale znowu miałam wrażenie jakby nie było odstępstwa od teorii Pani Pawlikowskiej.

Nie zgadzam się z wieloma poglądami i opiniami pani Beaty. Nie mniej jednak, dzięki tej książce mogłam poznać Bali. Wędrować po tej wyspie, cieszyć się miejscami, o których istnieniu wcześniej nie miałam pojęcia. Dzięki tej książce wiem trochę więcej o kulturze tamtych miejsc, znam kulturę tamtejszych ludzi. Nie jest to może książka jaką chciałam przeczytać, książka o której marzyłam. Mimo paru momentów, w których chciałam zamknąć powieść i już do niej nie wracać, dotrwałam do końca. Warto było ją przeczytać choćby nawet dla ładnych zdjęć, które znajdują się w środku. Jestem przekona, że osobom, które lubią panią Pawlikowską i jej książki, „Blondynka na Bali” przypadnie do gustu, a może nawet będą nią oczarowani. Moje pierwsze spotkanie z panią Beatą uważam jednak za nieudane.

„Blondynka na Bali” Beata Pawlikowska, wyd. G+J 2012
 Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Polacy nie gęsi"

40 komentarzy:

  1. uwielbiam Pawlikowską! i tak samo jak bardzo ją lubię, to też na maksa zazdroszczę tych wszystkich podróży, wycieczek! mi ciężko przez 23 lata wybrać się nad Bałtyk!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ja Pawlikowskiej nie polubiłam po tej książce, może jeszcze uda mi się to zmienić i będę darzyć większą sympatią tę autorkę. Ale podróży również jej zazdroszczę. Fajnie by było polecieć na Bali...

      Usuń
  2. O! Naprawdę chętnie bym przeczytała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Ja nie polecam tej książki. Może jakąś inną przeczytaj.

      Usuń
  3. Co prawda nie czytałam jeszcze żadnej typowo podróżniczej książki Pawlikowskiej, ale ostatnio udało mi się sięgnąć po jej pozycję dotyczącą podświadomości i byłam naprawdę nią oczarowana. Po inne książki tej tematyki na pewno sięgnę, a po podróżnicze niekoniecznie skoro nie są aż takie wybitne ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba też powinnam przeczytać jakoś książkę Pawlikowskiej dotyczącą podświadomości. Może bardziej by mi się spodobała...

      Usuń
  4. Lubię Pawlikowską, choć niektóre jej poglądy, tak jak zresztą Tobie, mi nie odpowiadają. Tak czy siak, od czasu do czasu miło jest się z nią wybrać na drugi koniec świata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, rzeczywiście miło :) Poglądy Pawlikowskiej mi nie pasują, dlatego tak odebrałam tę książkę, a nie inaczej. Może gdyby autorka więcej pisała o podróżowaniu, moja ocena byłaby inna.

      Usuń
  5. Tej autorki czytałam "W dżungli podświadomości" i też czasami denerwowały mnie jej poglądy. Skoro w tej pozycji też jest tego sporo, to nie wiem czy książka przypadłaby mi do gustu. Raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro czytałaś jakąś książkę tej autorki i Ci się ona nie spodobała to nie polecam. Na "Blondynce na Bali" z pewnością byś się również zawiodła.

      Usuń
  6. Każdy ma swoje poglądy i mocno się ich trzyma. Takie książki, jak ta prędzej irytują niż pozwalają przyjemnie spędzić czas. Ja nie mam zamiaru brać się za twórczość Beaty Pawlikowskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ta książka bardzo irytowała. Prawie przez cały czas jak ją czytałam. Też na początku nie miałam ochoty czytać książek pani Pawlikowskiej. Ale stwierdziłam, że przeczytam jakąś jedną powieść tej autorki, skoro wszyscy je czytają. No i nie spodobała "Blondynka na Bali"...

      Usuń
  7. A ja lubię książki Pawlikowskiej, czasami właśnie drażnią mnie jej dygresje dotyczące jej poglądów na życie i świat, ale ostatecznie da się przez nie przebrnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam tylko jedną książkę Pawlikowskiej, właśnie "Blondynkę na Bali", więc nie potrafię stwierdzić czy lubię powieści tej autorki, czy też nie.
      Może i da się przebrnąć przez te rozważania na temat poglądów autorki, ale czy jest wtedy przyjemność z czytania...?

      Usuń
  8. Przez te refleksje i duchowe odloty autorki, źle mi się czyta jej książki. Wolę konkretniejsze opisy, takie jak u Wojciechowskiej. Ale tak czy siak, i tak Pawlikowską czytam, bo parę fajnych rzeczy zawsze u niej znajdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojciechowskiej czytałam tylko jedną książkę, ale podobała mi się o wiele bardziej niż książka Pawlikowskiej. Lubię ją właśnie za konkretniejsze, ciekawsze opisy, bez długich wywodów jak to jest u Pawlikowskiej.

      Usuń
  9. O właśnie, słyszałam że książki Pawlikowskiej są bardzo specyficzne i zastanawiam się czy zdołałabym je polubić. Wydaje mi się, że nie nawet pomimo tego że podróże kocham. Za to Wojciechowską wielbię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podróże bardzo, bardzo lubię. Książki podróżnicze też. Wydawało mi się, że spodobają mi się książki Pawlikowskiej - no bo w końcu są o podróżach! Jak się okazało, nie za bardzo... Wojciechowską również bardzo lubię :)

      Usuń
  10. Czytałam jedną książę Pawlikowskiej i bardzo mi się spodobała. Tą kiedyś też przeczytam, narazie wypożyczyłam ,,Gringo wśród dzikich plemion" Cejrowskiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Pawlikowską na razie się nie lubimy...
      "Gringo wśród dzikich plemion" mam na półce i również mam zamiar ją przeczytać :) Moi rodzice bardzo lubią Cejrowskiego :)

      Usuń
  11. Chciałabym poznać trochę innych miejsc, ale jeśli jest to tak opisane jak mówisz, to będę się musieć obejść smakiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak... Za to jest wiele innych książek podróżniczych, które warto przeczytać. Ja muszę się w końcu zabrać za Cejrowskiego - podobno pisze dobre książki :)

      Usuń
  12. Lubię Pawlikowską, ale znam ją tylko z radia. Twoja recenzja jest trochę nie przychylna, więc raczej nie sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. A mi się tam strasznie podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już jest... Nie wszystkim podobają się takie same książki :)

      Usuń
  14. Nie znam twórczości Pawlikowskiej, ale coś mnie od niej odpycham. Muszę się kiedyś przemóc :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Beata Pawlikowska jest cudowna! Zaraz po Martynie Wojciechowskiej (która jednak u mnie króluje) jest moją ulubioną autorką programów i tekstów o podróżowaniu. Niestety, jej książki żadnej nie miałem jeszcze okazji przeczytać. Na pewno to się zmieni w niedługim czasie. :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię Pawlikowską, ale tak samo jak Ty nie ze wszystkim się zgodzę. Też nie do końca rozumiem po co marnować czas na szuka nie wszystkich najgorszych miejsc. Choć na Kubie moim zdaniem było to najlepsze rozwiązanie, aby poznać tę zakątek świata.

    OdpowiedzUsuń
  17. Pawlikowska naprawdę jest godna uwagi. A tak przy okazji chciałabym polecić tutaj fanom książek erotyk, który przyznaje się ' bez bicia' :P - czytałam z wypiekami na twarzy :) autorstwa Moniki Nowickiej "Piąta fala pożądania". zamieszczone są w tej 'lekturce' interesujące opisy przeżyć seksualnych różnych kobiet, co mi osobiście pomogło zrozumieć nawet swoje potrzeby :) po prostu jednym słowem jakoś otworzyło to moją psychikę na sprawy intymne. warte przeczytania - http://org-epost.com/book19783562.php

    OdpowiedzUsuń
  18. http://org-epost.com/book19783562.php
    koniecznie sprawdźcie toooooo !!!
    czytałam wiele dobrych książek ale ta jest mega dobra
    erotyka jest dobrym tematem ale jakim odważnym dla autorki
    a monika nowicka jest w tym najlepsza
    opisuje tak dosadnie przeżycia kobiet ich pikantne sceny !!
    polecam

    OdpowiedzUsuń
  19. jak dla mnie brzmi interesująco zarówno książka jak i recenzja, nie wykluczone że kiedyś się za nią zabiorę;) ciekawie opisujesz książki na 100 % będę tu zaglądać częściej, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, według mnie recenzja nie jest zbyt pozytywna, ale jak uważasz...
      Miło mi:) Również pozdrawiam :)

      Usuń
  20. Chyba całkowicie nie moje klimaty. Osobiście Pawlikowska mnie nie porywa do czytania.. Sama nie wiem, może to przez to że jestem uprzedzona do książek podróżniczych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie! Nie warto być uprzedzonym! Sama się o tym niedawno przekonałam. Jeżeli będziesz miała okazję to przeczytaj jakąś książkę podróżniczą. A może Ci się akurat spodoba? Warto spróbować :)

      Usuń
  21. Uwielbiam Pawlikowską za wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie raczej za nią nie przepadam... Może jeszcze się to zmieni :)

      Usuń
  22. Raczej mnie do tej książki nie ciągnie, tym bardziej, że recenzja nie była zbyt pozytywna. Chyba sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Dopóki ktoś nie próbuje mi narzucać swoich poglądów, a jedynie je logicznie prezentuje to jestem jak najbardziej za (nawet jeśli się z nimi nie zgadzam)- zastanawiam się jakbym odczytała intencje autorki w tym kontekście :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Polecam Ci "Blondynkę w zaginionych światach" lub "na tropie tajemnic" - wydaje mi się, że to trochę bardziej konkretne książki. Osobiście lubię Pawlikowską i część jej życiowej filozofii (np. to, że jest taką optymistką i ma niesamowitą wiarę w ludzi), aczkolwiek nadmiar jej refleksji już nie jest taki fajny. W końcu chciałoby się poczytać o danym miejscu - w tym przypadku o Bali.

    OdpowiedzUsuń