piątek, 17 maja 2013

126) Dziecko Noego


Są takie książki… Są książki, o których bardzo trudno jest pisać. Wzbudzają tyle emocji, tyle uczuć w Czytelniku, że aż ciężko jest je nazwać. Brakuje słów, aby je opisać. Zapadają w pamięć na bardzo długo i przez wiele tygodni, miesięcy, a nawet lat powraca się do nich. Pamiętam dobrze, że takie uczucia towarzyszyły mi książce „Oskar i pani Róża” Erica-Emmanuela Schmitta. Teraz, kiedy przeczytałam kolejną książkę tego autora „Dziecko Noego” po raz kolejny nie wiem od czego zacząć pisanie o tej książce. Ale spróbuję.

Przenosimy się do Belgii, gdzie trwa II wojna światowa. Mały Joseph – żydowski chłopiec -  musi opuścić swoich rodziców. Udaje się do Żółtej Willi, gdzie jest skutecznie ukrywany przed nieprzyjacielem. Dzięki pomocy wielu życzliwych ludzi udaje mu się przeżyć i teraz opowiada nam swoją historię.

Holokaust. II wojna światowa. Jak to musiało wyglądać w oczach dziecka? Wszędzie wokół małego chłopca śmierć, przygnębienie, smutek. Pytania krążące po głowie: po co? Dlaczego? Pytania bez odpowiedzi…  Schmitt w swojej książce „Dziecko Noego” opisuje ówczesną rzeczywistość oczami dziecka. Udaje mu się oddać emocje towarzyszące wojnie w bardzo prosty, wręcz naiwnie dziecięcy sposób. I to jest wspaniałe. To, że autor skupił się na tych niewinnych osobach, które nikomu nie zawiniły. Pokazuje Czytelnikowi okrutność wojny, którą odczuły te małe istoty. I dziecięcą nadzieję na powrót do rodziców, do życia bez ciągłego strachu.  

Wspaniale zostali również ukazani przez Schmitta bohaterowie tej książki. Prawdziwi Bohaterowie, którzy narażając życie ratowali żydowskie dzieci, często im nieznajome. O takich ludziach warto jest pisać. Schmidt wykreował postacie, które na długo zapadną mi w pamięci nie tylko przez swoje ciekawe charaktery, ale również przez odwagę jaką się wykazali. Autor porusza w swojej książce temat religii w czasie wojny. Judaizm i chrześcijaństwo. Chrześcijaństwo i judaizm. Te religie przeplatały się ze sobą podczas całej wojny. Schmitt zmusza Czytelnika do zatrzymania się na chwilę w ciągłym biegu życia i zastanowienia się nad tymi religiami, nad samym sobą.

Z pewnością nie udało mi się oddać wszystkich emocji jakie towarzyszyły mi podczas poznawania historii Josepha. Nie udało mi się również oddać klimatu towarzyszącego książkom Schmitta. Są one wyjątkowe (a przynajmniej te, które poznałam). Chcę Was tylko zachęcić do sięgnięcia po książki tego autora, bo naprawdę warto. Są to powieści, które wnoszą coś do naszego życia, zmuszają do refleksji. Pozostawiają coś po sobie, a nie znikają tak szybko jak się pojawiły. Nie ważne czy to będzie „Oskar i pani Róża”, czy „Dziecko Noego”. Po prostu czytajcie.

„Dziecko Noego” Eric-Emmanuel Schmitt, wyd. Znak 2007

***

Nareszcie jestem. Teraz na blogu powinno dziać się trochę więcej :)

25 komentarzy:

  1. W pewnym momencie znudził mi się Schmitt i porzuciłam go bez żalu, ale akurat Dziecko Noego jeszcze udało mi się przeczytać i całkiem miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znudził Ci się Schmitt...? Mam nadzieję, że ze mną tak się nie stanie, ponieważ bardzo lubię książki tego autora. "Dziecko Noego" to wartościowa książka i cieszę się, że Ci się podobała :)

      Usuń
  2. Schmitt to jeden z moich ulubionych autorów. Czytałam tę książkę i też głęboko zapadła mi w pamięć

    OdpowiedzUsuń
  3. czytałam już dawno, dawno temu, ale bardzo mi się podobało! To były jeszcze te pierwsze książki Schmitta, które były naprawdę dobre, potem było już gorzej i gorzej- moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ochotę przeczytać "Oskar i pani Róża" a później kto wie może skuszę się też na „Dziecko Noego" bo po przeczytaniu Twojej recenzji jestem pewna, że ta książka przypadnie mi do gustu.
    Pozdrawiam!
    Ch.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo, ale to bardzo chcę. tę książkę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czeka na mnie na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podobała mi się ta książka:) Naszła mnie ochota, żeby jeszcze raz przeczytać tę historię:)

    OdpowiedzUsuń
  8. W takim razie koniecznie będę musiała zabrać się za twórczość tego autora, zwłaszcza za "Dziecko Noego". Lubię książki o takiej tematyce, dlatego myślę, że przygoda z tą książką będzie udana.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie czytaj książki Schmitta. Naprawdę warto :)
      Polecam na początku zacząć od "Oskara i pani Róży" - według mnie jest to lepsza książka tego autora na początek.

      Usuń

  9. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, ale mam w planach. Kupiłam sobie kiedyś "Oskara i panią Różę" oraz "Trucicielkę", bo słyszałam wiele ciekawych opinii na ich temat. Teraz jeszcze dodatkowo nabrałam ochoty na przeczytanie "Dziecka Noego":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do czytania Schmitta - według mnie naprawdę warto. "Oskar i pani Róża" to cudowna książka, chyba nawet trochę lepsza od "Dziecka Noego". "Trucicielkę" mam w planach. :)

      Usuń
  10. Czytałam "Dziecko Noego" i mile wspominam, chociaż przyznam szczerze, że inne utwory Schmitta podobały mi się bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam wielu książek Schmitta dlatego nie mogę się wypowiedzieć w tej kwestii. Mam tylko nadzieję, że inne utwory tego autora również mi się spodobają :)

      Usuń
  11. Czytałam "Oskara i Panią Różę" i "Kiki van Beethoven". Ta pierwsza jest naprawdę świetną książką, ta druga już mniej, ale również dobrą pozycją.
    Przyznam, że chętnie poznałabym historię, o której piszesz w recenzji. Zresztą, piszesz ładnie :) Poszukam tej książki w bibliotece, bo kupić, to chyba nie kupię, a zdaje się, że w bibliotece najprędzej ją znajdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kiki van Beethoven" jeszcze przede mną, ale jestem przekonana, że jeszcze przeczytam tę książkę. :)
      Historia jest naprawdę cudowna i warto jest ją poznać, polecam. Dziękuję, miło jest słyszeć takie słowa. Poszukaj, poszukaj, powinnaś ją znaleźć jeżeli Twoja biblioteka jest w miarę dobrze zaopatrzona. :)

      Usuń
  12. Czytałam cztery książki tego pana - Oskar i Pani Róża oraz Małe zbrodnie małżeńskie bardzo mi się podobały, dwie kolejne już niekoniecznie, ale bardzo chętnie sięgnęłabym po Dziecko Noego, bo kiedy już Schmitt trafia w mój gust to prawie w 100 procentach ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. W końcu jesteś na blogu! Już zaczynałam się martwić :)
    Schmitta bardzo, bardzo lubię, choć czytałam go ostatnio... we wrześniu. A te nowe "Intrygantki", stosownie do tytułu, mnie bardzo intrygują :)I to jedna z nielicznych książek tego pana, których jeszcze nie czytałam, bo większość mam już za sobą. "Dziecko Noego" lubię chyba bardziej od "Oskara i pani Róży". Wspaniała historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem, jestem. Nareszcie. I nie chcę na razie opuszczać tego miejsca :)
      Niedługo wstawię stos z Targów to zobaczysz mojego Schmitta. Będzie co oglądać :) "Dziecko Noego" również bardzo mi się podoba. Oby więcej takich książek! :)

      Usuń
    2. O, to czekam na stos z Targów z niecierpliwością :)

      (I maila kiedyś w końcu napiszę. Już niedługo, niedługo! I nawet się ładnie wytłumaczę :)).

      Usuń
    3. Stos jutro wstawię. Może, jak się uda :)
      Czekam z niecierpliwością na maila :) Zobaczymy co tam wymyślisz ciekawego na usprawiedliwienie...

      Usuń
  14. Miałam kiedyś się za tą książką rozejrzeć, ale zwyczajnie zapomniałam! Twoja recenzja mi przypomniała, więc pewnie w końcu poszukam "Dziecka Noego" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, zachęcam. Warto przeczytać tę książkę :)

      Usuń
  15. Kiedy tylko widzę, że książka jest autorstwa Erica-Emmanuela Schmitta, to mogę brać ją w ciemno. tej jeszcze nie czytałam, ale na pewno nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie! (w końcu dzisiaj z Targów Książki z Warszawy przyniosłam aż cztery książki tego autora :))
      Czytaj, czytaj, koniecznie :)

      Usuń