poniedziałek, 3 czerwca 2013

129) Niezwykła książka, o niezwykłym człowieku („Zaskoczony radością” C.S. Lewis)

 Poznałam kiedyś niezwykłego Pana. Było to już parę lat temu. Uczęszczałam wtedy do szkoły zwanej podstawową i przyjemnie spędzałam czas błogiego dzieciństwa. Moim głównym zajęciem były wtedy podwórkowe zabawy z rodzeństwem, poszukiwanie wspaniałych przygód, cudowne marzenia o świecie elfów tudzież innych magicznych stworzeń. Wtedy to pod nos ktoś podsunął mi książkę, na której ślicznie było napisane „Lew, czarownica i stara szafa”. Zaczęłam czytać. Czytałam, czytałam i zachwycałam się kunsztem literackim Pana Autora. Tak właśnie poznałam Lewisa. Zaczęło się od niewinnych opowieści o małej Łucji i wspaniałej Narnii, potem zaś o Kaspianie, wojnach, Aslanie… Nasza przyjaźń z Panem Lewisem z książki na książkę stawała się coraz większa. Jednak nie o tym chciałam dzisiaj Wam opowiedzieć. Dzisiaj okoliczności są zupełnie inne (bowiem moje dzieciństwo powoli dobiega końca), więc opowieść będzie trochę nietypowa. Ostatnia moja rozmowa z Panem Lewisem nie dotyczyła Narnii, tylko jego samego.

Pan Lewis zaczyna swoją opowieść od samego początku. Czyli od dzieciństwa. I tak, opisuje mi z wielkim bólem w głosie śmierć matki, potem zaś o niezrozumieniu z ojcem. Opowiada o początkach twórczości, a także o tym jak razem z bratem stworzył tajemnicze królestwo Boxen. Przedstawia im swój stosunek do wiary, a raczej jego zupełny brak. Relacjonuje mi początki swojego ateizmu, mówi o zdarzeniach, które się do tego przyczyniły.

Potem Pan Lewis przechodzi do tematu, przez który często miał wiele przykrości. Szkoła to miejsce, którego bardzo nie lubił. Jednak, jak sam uważa, to szkoła uczy prawdziwego życia w społeczeństwie. Ciekawie opowiada on o książkach, które przeczytał w tym okresie swojego życia. Potem dochodzi również do opowieści o wojnie, w której brał udział, a która bardzo zmieniła jego podejście do życia. I religii. Opowiada on o wielkiej przemianie jaką przeżył. O wielkim nawróceniu.

Lewis przez całe życie szukał Radości. Radości, o której mówił: „Określenie to należy potraktować jako pewien ścisły, techniczny termin – radość oznacza tu coś zupełnie innego niż szczęście czy przyjemność. Łączy ją z nimi tylko jedno, a mianowicie to, że kto raz doświadczył Radości, będzie jej pragnął znowu. Poza tą jedną cechą, biorąc pod uwagę istotę radości, tak jak ją rozumiem, należałoby raczej nazwać ją szczególnym rodzajem smutku lub przygnębienia. Jest to jednak smutek, za którym się tęskni. Wątpię, czy ktoś, kto go doświadczył, chciałby, gdyby było to w jego mocy, zamienić jedną chwilę Radości na wszystkie przyjemności świata. Radość jednak inaczej niż przyjemność, nigdy nie zjawia się na zawołanie”.*

Podobało mi się również u Lewisa to, że w opowieści o swoim życiu przeplata on poglądy na różne tematy, przedstawia filozofię życia. A teraz o tym co najbardziej mi się chyba spodobało – Pan Lewis opowiada również bardzo dużo o książkach: tych bardzo ważnych i trochę mniej, tych pięknych i cudowny. Bardzo mnie Pan Lewis zainspirował i jestem mu za to wdzięczna.

„Może to dziwne, ale zanim Bóg dopadł mnie wreszcie, zostało mi dane coś, co teraz uważam na chwilę, całkowitej wolności wyboru. (…) Bez słów i (jak sądzę) niemal bez wyobrażeń został mi w jakiś sposób ujawniony fakt dotyczący mojej osoby. Zrozumiałem, że trzymam coś na dystans, ż się przed czymś zamykam czy też – jeżeli wolicie tak to nazwać – że noszę na sobie coś sztywnego, jak gorset albo zbroję, tak jakbym był krabem. I w tej chwili poczułem, że została mi dana wolność wyboru. Mogłem otworzyć drzwi lub ich nie otwierać; mogłem rozluźnić zbroję lub nadal w niej tkwić.(…) Wybór wydawał mi się niezwykle ważny, ale byłem także dziwnie pozbawiony emocji.(…) Zdecydowałem się otworzyć drzwi, rozluźnić gorset, puścić cugle.” **

Pan Lewis, nawet po przeprowadzeniu tak wspaniałej rozmowy z nim, nadal jest dla mnie zagadką, którą pragnę jak najbardziej zgłębić. Interesujący z niego człowiek. A Ty, kochany Czytelniku, czy miałeś już okazję zaprzyjaźnić się z Panem Lewisem? Zaproś go do rozmowy.

*str. 30-31
**str. 324-325

„Zaskoczony radości” C.S. Lewis, wyd. Esprit 2010, str. 346
Za książkę dziękuję wydawnictwu Esprit

19 komentarzy:

  1. Twórczość Lewisa przede mną. Każda twoja recenzja książki tego pana, utwierdza mnie w przekonaniu, iż w najbliższym czasie powinnam się za niego zabrać. Na półce czeka Narnia, którą planuję niedługo przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie czytałaś jeszcze Lewisa to koniecznie nadrabiaj zaległości! Pewnie nawet nie wyobrażasz sobie co straciłaś. Lewis pisał nie tylko wspaniałe książki, sam był wspaniałym człowiekiem, któremu warto się bliżej przyjrzeć. Czytaj, czytaj Narnię! :)

      Usuń
  2. Kocham, uwielbiam i nie wiem, co jeszcze. Ale o tym wiesz, więc teraz się tylko uśmiecham. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kinguś, ja Tobie również posyłam wieeelki uśmiech. Od czasu do czasu możesz mi coś Lewisa polecić, pozwalam Ci :)

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze do czynienia z tą książką, a przeczytałabym z wielką chęcią. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, zachęcam. Pan Lewis jest wartą poznania osobą. :)

      Usuń
    2. Lewisa już troszkę znam. :)

      Usuń
    3. A co jego czytałaś? Czyżby "Opowieści z Narnii"? :)

      Usuń
  4. "Opowieści z Narni" są ukochaną książką mojego dzieciństwa, a ostatnio zachwyciłam się "Listami starego diabła do młodego". Pana Lewica bardzo cenię i w ogóle uważam go za jednego z najlepszych pisarzy, jakich dane mi było poznać. A z tą książką zapoznam się z wielką przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Opowieści z Narnii" również bardzo lubię, "Listy starego diabła do młodego" na razie jeszcze przede mną. Mam tę książkę w planach.
      Zgadzam się z Tobą! Lewis to wspaniały pisarz, bardzo go sobie cenię. Zachęcam, warto przeczytać "Zaskoczonego radością". :)

      Usuń
  5. Kocham "Zaskoczonego radością". Inne książki też. Ale zaskoczonego jeszcze bardziej, niż np. "Dopóki mamy twarze", bo jest tam Anglia. I Lewisa jeszcze więcej. Cudowna książka, piękne chwile z nią spędziłam, najchętniej przeczytałabym jeszcze raz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też go chyba pokochałam. Wspaniały jest. Anglia jest, a jak. Masz rację, w "Zaskoczonym radością" Lewisa jest bardzo dużo i to jest chyba w niej najpiękniejsze (no może tuż po cudownym nawróceniu). Wspaniała książka, nic dodać, nic ująć. Jestem pewna, że jeszcze kiedyś do niej wrócę.

      Usuń
  6. Tak zachęcasz do pana Lewisa, że chyba muszę się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się, skuś. Polecam serdecznie :)

      Usuń
  7. Biję się w pierś, że się z Panem Lewisem jeszcze nie poznałam :) jakoś nam ze sobą nie po drodzę, ale mam nadzieję, że w końcu nasze ścieżki się skrzyżują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, tak dłużej nie może być! Koniecznie muszą się wasze ścieżki skrzyżować. :) Lewis nie tylko pisał wspaniałe książki, ale sam był wspaniałym człowiekiem. Musisz go poznać! :)

      Usuń
  8. Zapraszam Cię serdecznie do mojego autorskiego wyzwania czytelniczego "Czytam książki wydane przed 1990 rokiem":
    ZASADY WYZWANIA:

    http://skrytkaslow.blogspot.com/2013/06/nowe-wyzwanie-czytelnicze-czytam.html

    Pozdrawiam, Katarzyna K.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, tak Lewisa zawsze warto czytać :) akurat tego tomiku jeszcze nie miałam w rękach, ale mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo odważny i niezmiennie świetny Lewis :) I jak zawsze w formie :)

    OdpowiedzUsuń