niedziela, 14 lipca 2013

Opowieść o tym, jak to pieniądze szczęścia nie dają ("Wielki Gatsby" F.S. Fitzgerald)


Klasyka. Słowo oznaczające dzieła najważniejsze, najbardziej znane i cenione. Ostatnio coraz częściej przenoszone są one na ekrany kin, stając się jeszcze bardziej popularne. Duże zamieszanie wywołał film „Wielki Gatsby”, który już jakiś czas temu miał swoją premierę w polskich kinach. Opinie o nim są bardzo podzielone. Wyznając zasadę „najpierw książka, potem film”, sięgnęłam po „Wielkiego Gatsby’ego” w wersji pisanej, którego autorem jest Francis Scott Fitzgerald, aby później porównać ją z ekranizacją. Ponoć jest to książka wspaniała, którą każdy powinien przeczytać. Czy aby na pewno taka jest ta powieść?

Nowy Jork, lata 20. XX wieku. Jazz, kryzys, rozwój zorganizowanej przestępczości i upadek moralności. W takich właśnie realiach zaczyna się opowieść o Gatsbym, którą snuje jego sąsiad – Nick Carraway. Gatsby to człowiek, który bardzo szybko osiągnął popularność i zdobył duży majątek. W swoim ogromnym domu organizuje przyjęcia, na które zjeżdża się cała nowojorska elita. Można by rzec: żyć, nie umierać. Kim tak naprawdę jest tajemniczy Gatsby?

Fitzgerald przedstawił w „Wielkim Gatsbym” cudowną atmosferę ówczesnego Nowego Jorku. Wspaniale opisuje on ludzi, którzy żyli w tamtym okresie, oraz przyjęcia, w których uczestniczyła elita tamtejszego okresu. Bogate społeczeństwo Nowego Jorku czerpało z życia to, co najlepsze pełną garścią. Zabawa i pieniądze to rzeczy dla nich najistotniejsze, wyniesione ponad wszystko inne. Warto zwrócić uwagę na pióro Fitzgeralda, które charakteryzuje się dużą oryginalnością. Wydaje mi się, że trudno byłoby znaleźć drugą książkę, w której fabuła jest opisana w bardzo podobny sposób jak w powieści Fidgeralda. Posługuje się on plastycznym i przystępnym językiem, który sprawia czytelnikowi prawdziwą ucztę literacką.

 Fabuła nie jest zbyt rozbudowana. To jedynie dosyć skąpy schemat historii Gatsby’ego. Jednakże nie jest to wadą książki. Wręcz przeciwnie. Otóż, zamysłem autora mogło być skłonienie czytelnika do refleksji oraz przemyśleń i tak prawdopodobnie było. Wiele jest w tej książce symboli, ukrytych znaczeń. Zadaniem czytającego jest zatrzymanie się nad tą książką i rozwiązanie zagadek pozostawionych bez odpowiedzi.

Największym plusem tej powieści są bohaterowie. Każdy z nich jest oryginalną postacią, wyróżniającą się na tle innych. Różnią ich poglądy oraz charaktery, które pozwalają poznać z odmiennych punktów widzenia tytułowego Gatsby’ego. Główny bohater jest w książce najważniejszy. Do końca powieści stanowi zagadkę.

Książka, mimo że została napisana prawie wiek temu, jest nadal jak najbardziej aktualna. Ludzie się nie zmieniają. Ich pożądanie pieniądza również. To jest najważniejsze przesłanie tej historii. Bogactwo nie jest warte pogoni za nim. Zazwyczaj kończy się to tragicznie.

Ładny język, ciekawi bohaterowie, interesujące tło zdarzeń – wszystko jest. Jednakże coś mi nadal nie pasuje. „Wielki Gatsby” to książka bez wątpienia bardzo dobra. Czegoś jednak brak. Nie czuję się zachwycona tą powieścią.. Nie poruszyło mnie do głębi dzieło Fitzgeralda. „Wielkiego Gatsby’ego” polecam jednak wszystkim. Niektórym może się jednak nie spodobać. Jest to klasyka i warto ją poznać. Zwłaszcza w tak dobrym tłumaczeniu Jacka Dehnela. Zachęcam. 

"Wielki Gatsby" Francis Scott Fitzgerald, wyd. Znak 2013, tłum. Jacek Dehnel, str. 224

11 komentarzy:

  1. Mnie w tej książce coś uwiera. Skończyłam chyba miesiąc temu i czekam na oświecenie, o co tam chodzi. Bo że to jest tylko opowieść o pieniądzach, to odpada na samym początku, nie zgadzam się z tobą, że to jest główne przesłanie. Znaczy, to może miało być ważne, jednak ten Gatsby miał nam coś pokazywać. I Nick. Nick jest tutaj naprawdę ważny. Coś, co mi jeszcze nie wpadło po tym pierwszym czytaniu. Ja sobie zapewne jeszcze przez miesiąc będę myślała, a potem sięgnę jeszcze raz. Bo naprawdę tam coś jest...
    A na marginesie - mi troszkę Fitzgerald przypominał pisaniem Capote. Tylko Capote lepsiejszy. Nie ujmując nic temu pierwszemu. W ogóle mają coś ze sobą wspólnego. Ci ich główni bohaterowie...
    Ale zgadzam się, polecić można wszystkim. Fajne pole do interpretacji... (aż pójdę poczytam recenzje na LC).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieniądze są ważne w tej książce. Zdecydowanie jest to książka nie-zwykła. Coś w niej jest. Chociaż ja może tego (jeszcze) nie odkryłam. Możliwe, że nie zrozumiałam tej książki, dlatego moja ocena jest taka a nie inna. Jak pisałam w recenzji - "Wielki Gatsby" to według mnie książka dobra, ale nie było w niej "tego czegoś" co by mnie zachwyciło. Może jeszcze raz powinnam ją przeczytać? Może...
      Nick musiał być ważny, to fakt. No bo niby dlaczego autor pisałby o wszystkim z jego punktu widzenia? Coś w nim musi być... Podobnie jak Gatsby. To postać do końce przeze mnie nie zrozumiana, pozostawiona do odkrycia.
      Capote i Fitzgerald... Może, może. Oboje byli Amerykanami, oboje związani z Nowym Jorkiem. To mogło sprawiać, że tworzyli troszeczkę podobnie.
      Książki każdy interpretuje inaczej. Oczywiste jest, że każdy z książki wyniesie coś innego. Od człowieka zależy co to takiego będzie...

      Usuń
  2. A mnie do niej nie ciągnie. Nie obchodziła mnie przed tym całym szumem, nie obchodzi mnie teraz (ja wiem, że klasyka, ale ja mam takie zaległości w klasyce, że Gatsby może się schować!). Jedynie kusi mnie ta okładka, to wydanie Znaku... Ech, wczoraj w Empiku ją potrzymałam w łapkach, tak miło byłoby ją mieć na półce, ładnie by wyglądała... A kysz, kysz, skłonności bibliofilskie się we mnie odzywają! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja będziesz miała ochotę na Gatsby'ego to daj znać. Mam dwa egzemplarze w domu przez przypadek (czasami moja inteligencja mnie po prostu przeraża). Może dojdziemy do porozumienia, gdybyś była zainteresowana. :)

      Usuń
  3. Ja nie do końca zgadzam się z twoją recenzją. Moim zdaniem opisów było zdecydowanie za mało i brakowało mi szczegółów, co nie pozwoliło mi na lepsze wyobrażenie lat 20. Całość całkiem dobra. Przesłane nie trafia w nas dobitnie. Trzeba się nad nim długo zastanowić, aby zrozumieć jego prawdziwy sens i właśnie o to w tej książce chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisów może i było mało, ale ja po prostu całą książką czułam klimat tamtych lat. Książka wymaga zastanowienia się nad nią, zgadzam się z Tobą w tej kwestii.

      Usuń
  4. Boję się po nią sięgnąć, bo mam obawy czy sprosta moim oczekiwaniom.
    Zaprosiłam Cię do zabawy z "Liebster Blog" u mnie an blogu: http://sunshine-paradise.blogspot.com/ Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się bałam... Ale w końcu przeczytałam i zostałam z mętlikiem w głowie. Ahh, ta klasyka...
      Dziękuję za nominację! :)

      Usuń
  5. Filmu nie oglądałam, ale otoczka wokół niego jakoś zniechęciła mnie do przeczytania książki.
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Generalnie tak sobie przepadam za Nowym Jorkiem, ale lata 20. nawet w nim to rzeczywiście ciekawe tło wydarzeń :) Książkę mam w planach już od bardzo dawna, jakoś jeszcze nie było okazji, żeby do niej zajrzeć - na szczęście jeśli jeszcze teraz tego nie zrobię, za kilka lat też będzie aktualna, magia klasyki ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Filmem byłam zachwycona, żałuję tylko, ze książki wcześniej nie przeczytałam... Ale na pewno to zrobię!

    OdpowiedzUsuń