niedziela, 21 lipca 2013

Wspaniałe czasy, wspaniała opowieść ("Shirley" Charlotte Bronte)


Kochany Czytelniku, usiądź  wygodnie w fotelu tuż przy kominku, w którym płomienie ognia urządzają taneczny spektakl. Spróbuj zapomnieć o problemach, które dręczą Twoją duszę. Wyrzuć z siebie wszystko co sprawia, że jesteś nieszczęśliwy. A teraz, gdy już to uczyniłeś posłuchaj tej oto historii, która swój początek miała przeszło dwa wieki temu. Czytelniku, wyobraź sobie zielone wzgórza Yorkshire, w wśród nich ukrytą Dolinę Hollow, w której znajduje się fabryka. Jej właścicielem jest Robert Moore, którego w głównej mierze będzie dotyczyć ta historia.

Otóż pan Moore jest fabrykantem. Na jego nieszczęście czasy, w których żyje nie sprzyjają rozkwitowi interesów. Wkrótce popada on w długi. Jedynym rozwiązaniem, które mogłoby uratować fabrykę jest bogaty ożenek. W tym czasie do miejscowości Briarfield przyjeżdża zamożna Shirley, aby zamieszkać w swoim dworze Fieldhead. Czy Robert Moore wykorzysta dogodną sytuację? Czy jego uczucia do ubogiej Caroline Helstone okażą się silniejsze?

Z pewnością pomyślałeś sobie, Drogi Czytelniku, że będzie to historia miłosna. Może nawet przez Twoją głowę przemknęła myśl (o zgrozo!) o liczbie pięćdziesiąt i jakiś tam twarzach. Wyrzuć szybko z siebie te myśli! Pozbądź się ich! Bo widzisz „leży przed Tobą coś autentycznego, prozaicznego i namacalnego. Rzecz tak nieromantyczna, jak poniedziałkowy poranek, gdy wszyscy posiadający miejsce pracy mają obowiązek powstać i do niego się udać. Nie jest kategorycznie stwierdzone, że nie skosztujecie emocji – być może na drugie danie i deser – Alu już postanowione, że pierwsza potrawa będzie przypominała posiłek, który w Wielki Piątek znalazłby się na stole w katolickim domu.” (str. 7)

Ustaliliśmy już kwestię nieromantyczności tej oto historii. Teraz pozwól, Kochany Czytelniku, że przedstawię Ci jej bohaterów. Shirley – bogata dama z Fieldhead – zdecydowanie nie należy do szablonowych postaci. Jest to bohaterka zmienna i nieprzewidywalna jak pogoda w marcu. Niezwykła w każdym calu. Zachwycająca, a niekiedy jest postacią, do której czuje się negatywne uczucia. Taka już jest. Zdecydowanie warta poznania.

Robert Moore to postać, o której Drogi Czytelniku już co nieco Ci powiedziałam. Wiesz już, że jest on fabrykantem, wiesz, że poszukuje żony. Tylko niestety nie wie co mu się bardziej opłaca – małżeństwo z miłości, czy dla pieniędzy? Jest to bohater, którego raz się podziwia, raz nie nawiedzi. Podobnie jak Shirley ma on mocy charakter.

Natomiast Caroline, o której również co nieco wspomniałam jest bohaterką, którą polubiłam. Ale tak nie do końca. Jest miłą panną, która zakochała się w panie Moore. Ukrywa jednak swoje uczucia. Caroline często jest sfrustrowana i zagubiona. Nie wie jak myśleć o swoim ukochanym. Raz z nim rozmawia, a następnie stwierdza, że lepiej będzie jak zupełnie zniknie z życia Roberta. Jest niezdecydowana i krucha. Budzi litość, ale i sympatię.

Akcja opowieść ma miejsce w czasach, w których mieszkańcom Yorkshire jak i fabrykantom oraz przedsiębiorcom nie było łatwo. Trwała wojna, która wyniszczyła cały kraj. Ludzie się buntowali, ponieważ nie mieli pieniędzy na jedzenie z powodu braku zatrudnienia. Sytuacja zwykłych robotników przedstawiała się więc dosyć nieciekawie. Działa to oczywiście na niekorzyść fabrykanta - pana Moore.

Miałam już okazję troszeczkę bliżej poznać Charlotte Bronte za sprawą powieści „Jane Eyre”. I pewnie nie ma co porównywać „Shirley” z tym arcydziełem. Pewnie i tak nie zwycięży ona z tą cudowną książką. Ale powiem Wam tak: jeżeli „Jane Eyre” jest arcydziełem, to „Shirley” mimo, że gorsza, jest bardzo bliska pozycji równiej tej pierwszej książki. Naprawdę. Ja wcale nie żartuję.

Czy polecam? Ależ tak! Zdecydowanie! Czytelniku, czy poczułeś klimat tej książki? Czy dosięgnął Cię wiatr wiejący na wzgórzach Yorkshire? Czy przyjrzałeś się z bliska sytuacji robotników na początku XIX wieku? Jeżeli wciąż Ci mało to zapraszam. Przeczytaj „Shirley” i zanurz się w czasach, które już przeminęły. W czasach, do których chce się czasami wrócić.

„Shirley” Charlotte Bronte, wyd. MG 2011, tłum. Magdalena Hume
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa MG.

 
Wyjeżdzam na trzy tygodnie. Najpierw spędzę tydzień nad morzem, z rodziną. Następnie dwa tygodnie na obozie żeglarskim. Dostęp do internetu będę miała co jakiś czas, jednak żaden post się nie ukaże, ponieważ zwyczajnie nie będę miała czasu na pisanie. Zostawiam Was z tekstem o "Shirley" i biegnę się pakować. :)

9 komentarzy:

  1. Udanych wakacji!
    A o książce już dużo słyszałam, pewnie w końcu się skuszę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Udanych wakacji życzę i ja;)
    Niedługo będę miała okazję przeczytać "Jane Eyre" i cieszę się, że uważasz ją za arcydzieło. Co do "Shirley" to może pewnego dnia również przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z siostrami Bronte mamy skomplikowaną relację :) nie mówię nie, ale na książki tego typu muszę mieć specjalny nastrój :)
    Życzę udanych i niezapomnianych wakacji :):):)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam tej powieści, a szkoda, bo bardzo lubię takie klimaty...
    Miłych wyjazdów!;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana udanych wakacji, my poczekamy, a co do tej autorki jak najbardziej mnie przekonalas, ale najpierw przeczytam „Jane Eyre” :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jeju, jaka wspaniała recenzja! :) brzmi świetnie.

    zapraszam do siebie, recenzjuję w formie youtubowej :) może przypadnie Ci do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę czyta się tym ciekawiej, że prototypem głównej bohaterki miała być Emily Bronte :) Świetna lektura, zwłaszcza ze względu na tło wydarzeń. Już nie mogę się doczekać "Jane Eyre. Autobiografia" i "Charlotte Bronte i jej siostry śpiące" :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przeczytam - nie mam kominka... :) A poważnie to zdecydowanie poczułam powiew wiatru z Yorkshire i popycha mnie on w stronę tej książki. Do tej pory czytałam kilka recenzji pozycji tej autorki i choć zawsze były bardzo pozytywne to brakowało mi impulsu by wreszcie którąś przeczytać. Twoja recenzja jest tym impulsem :)

    PS. Miłego wypoczynku!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydowanie muszę dorwać w swoje ręce ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń