wtorek, 20 sierpnia 2013

Papierowi ludzie w papierowych miastach ("Papierowe miasta" John Green)

Często różne sytuacje stawiają przed nami pytania: „Po co żyć?”, „Jaki jest tego sens?”, „Co jest dla mnie ważne?”. Ludzie poszukują odpowiedzi na te pytania. Niektórzy jednak postanawiają żyć dalej codzienną rutyną, nie zastanawiając się nad tym co jest tak naprawdę ważne. Właśnie takim osobom (którymi najczęściej są nastolatki) podsunęłabym książkę „Papierowe miasta” pisarza Johna Greena.

Głównym bohaterem książki jest Quentin Jacobson, na którego przyjaciele mówią po prostu Q. W dzieciństwie przeżył on coś niesamowitego z Margo Roth Spiegelman, w której jest od tego czasu zakochany. Dziewczyna ta, która jest znana w całej szkole ze swego ekstrawaganckiego zachowania, pewnej nocy przychodzi pod okno Q w stroju nindży. Chłopak zauroczony dziewczyną od razu zgadza się z nią wyjść tej nocy. Nie wie jeszcze ile będzie go kosztować ta decyzja. Margo wprowadza w życiu Q niezły bałagan, a następnego dnia znika. Quentin zaczyna poszukiwania fascynującej go Margo, która zostawiła dla niego skomplikowane wskazówki. Podczas poszukiwań dowie się wielu rzeczy o ludziach, którzy są w rzeczywistości zupełnie inni niż sądzimy.  

Nadal pamiętam jak wiele emocji towarzyszyło mi czytaniu książki „Gwiazd naszych wina”. Tylu łez nigdy jeszcze nie wylałam podczas lektury. Nigdy. John Green postawił sobie wysoką poprzeczkę. Miałam duże wymagania co do jego innej książki – „Papierowych miast”. Gdzieś w głębi mnie czułam, że się nie zawiodę. Że autor cudownych „Gwiazd naszych wina” znów mnie zachwyci. I nie pomyliłam się.

Q uważa, że w jego życiu wszystko jest na miejscu, że nie ma w nim miejsca na niespodzianki. Dogaduje się z rodzicami, ma przyjaciół z którymi lubi spędzać czas, dobrze radzi sobie w szkole. Wtedy w jego życie wkracza Margo. Dziewczyna, której życie jest zupełnym przeciwieństwem życia Q. Pełne ekstrawagancji, niespodziewanych zdarzeń, nieporozumień z rodziną, kłótni z przyjaciółmi. Margo sprawia wrażenie szczęśliwej, jednak tak naprawdę w głębi siebie szuka tego, co jest dla niej ważne, próbuje odpowiedzieć na pytania, które są najistotniejsze. Dlatego ucieka. Ale czy ucieczka jest dobrym rozwiązaniem?

Nasz świat jest zbudowany z papieru. „[...] popatrz na te wszystkie ślepe zaułki, ulice, które zawracają same na siebie, wszystkie te domy zbudowane po to, by się rozpaść. Na wszystkich tych papierowych ludzi mieszkających w swych papierowych domkach i wypalających swoją przyszłość, byle tylko siedzieć w cieple. Na wszystkie te papierowe dzieciaki pijące piwo, które kupił im jakiś menel w papierowym całodobowym. Każdy opętany jest manią posiadania przedmiotów. Cienkich jak papier i kruchych.” (str.78)  Wszystko przemija. Wszystko jest delikatne jak papier. Tylko od nas zależy jak wykorzystamy dany nam czas, dane nam życie.

Bardzo polubiłam pana Greena. Polubiłam go za to, że potrafi trafić do młodzieży w swoich książkach i pisze do nich mądrze. Dotyka spraw naprawdę istotnych. Zagubiona młodzież może odkryć w książkach Johna Greena odpowiedzi na pytania, które krążą w ich głowach. Te powieści, zarówno „Gwiazd naszych wina” jak i „Papierowe miasta” przekazują wartości, które są naprawdę ważne i istotne. Często pomijane i skreślane w dzisiejszych czasach.

Zachęcam Was do przeczytania „Papierowych miast”. Mimo, że jednak mniej mi się one podobały od wspaniałych „Gwiazd naszych wina”, warto się zapoznać z tą książką. Przyjemnie czyta się tę powieść, gdyż autor ma niezwykłe poczucie humoru, a jednocześnie przekazuje on ważne wartości. Warto, naprawdę warto.  
„Papierowe miasta” John Green, wyd. Bukowy Las 2013, str.397

14 komentarzy:

  1. Bardzo podobała mi się książka "Gwiazd naszych wina", a "Papierowe miasta" również chciałabym poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzę o tej książce od dnia premiery :) mam nadzieję, że wkrótce wpadnie w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi "Gwiazd naszych wina" bardzo się spodobała, jednak nie wylałam morza łez jak ty;p "Papierowe miasta" są w moich czytelniczych planach, jednak jak na razie nie mam do tej książki dostępu. Pieniądze są, jednak zarezerwowane, dla wrześniowo-październikowych premier.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam zamiar zaopatrzyć się w obie te ksiązki, myśle, ze warto :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się fajnie. Zapoluję na tę książkę :) Pozdrawiam,, Livresland :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam i nie pamiętam, kiedy się tak śmiałam na książce ^^ Ben jest po prostu najlepszy! Tylko mnie trochę znudziła w środkowej części... A Margo mnie irytowała.
    "GNW" miało lepszą tematykę, za to "PM" ciekawszą historię. Według mnie. Ale obydwie były dobre :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam żadnej książki tego autora, za to czytałam dziesiątki pozytywnych recenzji. Myślę, że niedługo nadrobię braki, bo a) popłakałbym sobie, b)lubię mądre i wartościowe książki, c) chciałabym porównać swoją ocenę z zachwytami innych. :)
    On pisze jakąś trzecią książkę, czy coś mi się pomyliło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając "Gwiazd naszych wina" płakałam przez prawie całą drugą połowę książki, chociaż zazwyczaj nie płaczę przy lekturze. Jest więc szansa, że bedziesz mogła sobie popłakać. :)
      Autor już dawno napisał tę książkę, przed GNW i PM, została tez ona już wydana w Polsce. Wydawnictwo Bukowy Las postanowiło wznowić wydanie, premiera bedzie już niedługo. To wydanie bedzie tak jakby "pasowało" do poprzednich książek. Będą razem ładnie na półce wyglądały. :)

      Usuń
    2. W takim razie przeczytam jesienią - moje łzy będą pasować do deszczu za oknem. ;D
      Esteci się znaleźli. W sumie to nawet nie głupi pomysł. Najbardziej i tak nie lubię okładek-plakatów filmowych.

      Usuń
  8. Jak ja bardzo żałuję, że nie znam tego autora... Obie książki muszę przeczytać, koniecznie! Bardzo ładna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ALeż Ci zazdroszczę! Lektura ciągle przede mną i aż mnie skręca, żeby wreszcie poznac tę opowieść :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ups! skomentowałam jeszcze raz:P a tak mi się wydało ze czytałam wczęsniej tą recenzję :P na cóż, blondynka ze mnie :p

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna recenzja. Przeczytałam GWN i PM, a teraz czekam na "Szukając Alaski". Obie strasznie mi się podobały (nawet namówiłam mamę do ich przeczytania ;D), a jednak GNW przeczytam sobie jeszcze raz- to jest jedyna książka, przy której poleciały mi łzy ;)
    Maja

    OdpowiedzUsuń
  12. Od jakiegoś czasu John Green stał się jednym z moich ulubionych autorów ; ,,Gwiazd naszych wina'' oczarowało mnie, sprawiło, że zaczęłam lubić książki obyczajowe, natomiast przy ,,Papierowych miastach'' ciągle się śmiałam a po lekturze - zastanawiałam. Teraz wyczekuję ,,Szukając Alaski'' .
    Twój blog jest świetny ! Szkoda, że dopiero teraz go znalazłam. Dodaję do obserwowanych ! Zapraszam też do mnie - http://dwiestronyksiazki.blogspot.com/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń