środa, 14 sierpnia 2013

Wróciłam! Z genialnych wakacji!


Witajcie! Wypoczęłam, a teraz ze zdwojoną siłą do Was powracam! A może nawet potrojoną…

Z pewnością jesteś ciekawi co takiego porabiałam, kiedy mnie nie było. Po części zaspokoję Waszą ciekawość i opowiem Wam co się ze mną działo. Otóż, trzy tygodnie temu wsiadłam z całą rodzinką do samochodu (razem z wszystkimi walizkami, bagażami, prowiantem i mnóstwem innych niepotrzebnych rzeczy) i pojechaliśmy nad morze. Tam, na początku pogoda nam nie dopisywała, więc zamiast opalać się na plaży, zwiedzaliśmy okoliczne miejsca. Odwiedziliśmy bardzo interesujące miasto pod względem historycznym, jakim jest Lębork. Potem, kiedy słoneczko postanowiło uraczyć nas swoją obecnością, tak jak inni polscy turyści padliśmy plackiem na plaży. Całe trzy dni przeleżałam na piasku czytając książkę „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” (ta książka to wcale nie przelewki! 600 stron robi swoje), która okazała się całkiem niezłą powieścią, ale o tym kiedyś jeszcze wspomnę. Oczywiście troszeczkę się spiekłam, przez jedną noc plecy bolały, oj, bolały… Za to bardzo miło wspominam wieczorne spacery po plaży wzdłuż morza. Szum fal, woda podmywająca piasek spod nóg, wielkość żywiołu wody i wiatru tuż obok mnie… Cudowne chwile, cudowne wspomnienia.

Potem było jeszcze lepiej. Wracając znam naszego polskiego morza, rodzina zostawiła mnie nad równie pięknym jeziorem na Mazurach. Dlaczego? Otóż, tam oto odbywał się obóz, na którym w końcu mogłam sobie pożeglować! Po rocznej przerwie, znów poczułam ten cudowny powiew wiatru we włosach, siłę i moc żagla, który jest moim podwładnym w momencie kiedy trzymam ster w ręce. Kto nigdy nie żeglował pewnie dziwi się, dlatego piszę takie bzdury. Niech żałuje! Żeglarstwo jest wspaniałe!

Co oprócz tego? Był też windsurfing. Kojarzycie? Deska i żagiel. I dużo wody wokół ciebie. W tym roku pierwszy raz stałam na desce i trzymałam żagiel w ręce. Też było cudownie! Parę razy oczywiście wylądowałam w wodzie, ale było warto. Na kajaczkach również sobie trochę popływałam. Ale od tego ręce bolą! Z łuku też strzelałam! Spokojnie, spokojnie, nikogo nie udało mi się zabić. Chociaż w drzewo parę razy trafiłam… (drzewo nie było celem, powinnam była trafić do tarczy).

W aquaparku przeżyłam ciężkie chwile swojego życia. Otóż stałam i myślałam: „Zjechać z tej wielkiej zjeżdżalni, czy nie zjechać…? Oto jest pytanie.”. Aż w końcu stwierdziłam, że raz się żyje. I poszłam. Akurat wtedy przyszli do mnie chłopcy i mówią: „Brawo Ania! Odważyłaś się!”. Ja stoję taka zestresowana, a wtedy zapala się zielone światełko. Staję na skraju przepaści otwierającej się przed moich panicznym lękiem wszystkiego co ekstremalne. A wtedy ktoś za mną mówi: „Ciekawe jak głośno będzie krzyczała”. W tym samym momencie ja siadam i zjeżdżam. I co robię? Aaaaa!!! – krzyczę jak opętana. Bardzo się bałam. A wszyscy się potem ze mnie śmiali…Czy oni nie rozumieją, że ja się naprawdę bałam!

Co poza tym? Na rowerach też trochę śmigałam. Po lasach, polach, polanach… Zdecydowanie za mało ćwiczę. Jadąc tuż za chłopakami na początku grupy bardzo szybko byłam zmęczona. Więcej ćwiczeń! Koniecznie! Trenowaliśmy również puszczanie i sterowanie treningowymi kajtami. Są to latawce, na których w przyszłości po wielu ćwiczeniach można pływać na desce. Bardzo fajna zabawa! Świetnie się z nimi bawiłam.  


W każdym bądź razie, było ciekawie. Miło spędziłam te wakacje (a to przecież jeszcze ich nie koniec!). Cieszę się z tego, że pojechałam nad morze, jak i z tego, że byłam na obozie. A najbardziej się cieszę z tego, że sobie pożeglowałam. Nigdy chyba nie zapomnę tego jak darłam się z koleżankami na żaglówce: „Wybierz te żagle!”, „Do zwrotu!”. I te okrzyki radości. Ponoć było nas słychać na całym jeziorze. Cieszę się też z tego, że spotkałam się ze znajomymi, których poznałam parę lat temu na poprzednich obozach. Cieszę się, że pogoda dopisała. Było po prostu cudownie!

Wracając jednak do książkowej rzeczywistości – cieszę się też, że jestem znów z Wami! Przede mną dużo planów. Wiele książek czeka na półce. Wiele planów w głowie na posty. Zobaczymy jak będzie z ich realizacją.

Ale się rozpisałam! Nikt nie zasnął? Nie wiem, czy ciekawi Was to jak spędziłam wakacje… Piszcie jak było z Wami. Gdzieś wyjeżdżaliście?

14 komentarzy:

  1. Morze, Mazury... niezła jesteś. :) Żagle żaglami, ale strzelania z łuku, to bym się po Tobie nie spodziewała.
    Ładne zdjęcia, tak przy okazji.
    Ja także byłam nad morzem i nawet zwiedziłam kilka miast (Trójmiasto, Jastrzębią Górę, Władysławowo, Juratę) i miasteczek (Rozewie, Chłapowo), więc też się nie nudziłam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, strzelanie z łuku było genialne! Szkoda tylko, że tak mało razy trafiłam do tarczy... :)
      Nad morzem byłam w tym roku w Gdańsku. Bardzo mi się tam podobało. :)
      Musiałaś się fajnie bawić. Ja, póki co, zwiedziłam mało miast nadmorskich. :)

      Usuń
  2. O matko! W takim razie ty naprawdę ciekawe te wakacje miałaś :) Zazdroszczę zwłaszcza strzelania z łuku oraz windsurfingu. Przyszły rok mam nadzieję, że spędzę podobnie aktywnie co ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam aktywny wypoczynek w wakacje! Bardzo przyjemnie można spędzić czas. Chociaż leżenie plackiem na plaży również bywa czasami przyjemne. :)

      Usuń
  3. Oooo, zwiedzałaś Polskę! Również chciałabym to uczynić, wierzę, że w naszym kraju jest wiele pięknych miejsc, które warto poznać.
    No i podziwiam za odwagę! :) Ja niestety nie umiem pływać, i chociaż chciałabym się nauczyć, to strach mnie nie opuszcza :( Żałuję, że nie nabyłam tej umiejętności będąc małym dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polska jest pięknym krajem! Tylko trzeba odkryć w nim te piękne miejsca. :)
      Ja już w dzieciństwie uwielbiałam wodę. Potem nauczyłam się pływać, polubiłam to i tak mi już zostało. :)

      Usuń
  4. Widzę po twoich zdjęciach, że miałaś cudowne wakacje. Podziwiam cię, że mimo lęku zjechałaś z dużej zjeżdżalni. Ja także bardzo się boję takiego zjazdu, chociaż raz spróbowałam i nie żałuje, ale łokcie miałam poobcierane, gdyż podczas zjeżdżania próbowałam nimi hamować. Teraz wiem, że moje zachowanie było głupie, ale bałam się wtedy, jak nigdy dotąd, więc rozumiem twój strach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, miałam naprawdę cudowne wakacje! :) Chyba najlepsze w całym moim życiu.
      Brr, te zjeżdżalnie są okropne! Bardzo się ich boję.

      Usuń
  5. Fantastyczne wakacje! : )
    Gratuluję i trochę zazdroszczę, bo chociaż wróciłam dzisiaj ze swoich wakacji, to jestem odrobinę rozczarowana. Zimno było i ogólnie niewiele się działo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo się cieszę, bo i pogoda dopisała i znajomi. :)
      Za rok z pewnością będzie lepiej!

      Usuń
  6. Widzę, że nie tylko ja już wróciłam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniała relacja, Aniu! Ciszę się, że tak miło spędziłaś wakacje, a jeszcze bardziej cieszę się z tego, że wróciłaś i będę mogła czytać Twoje recenzje :D

    (Mail będzie, będzie, przymierzam się do niego :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Kinguś! :) Ja też się cieszę, że wróciłam. Już sobie nawet przeczytałam Twoje teksty, które pojawiły się podczas mojej nieobecności. Tylko muszę je jeszcze skomentować. :D

      Właśnie, właśnie! Czegoś mi brakowało w skrzynce. :)

      Usuń