czwartek, 5 września 2013

Czekoladowe filmy - Z miłością w tle...

Witajcie!

Podczas tegorocznych wakacji obejrzałam jedynie parę filmów, zdecydowanie nie tak dużo jak bym chciała. Wydawać by się mogło, że będę do siebie bardzo podobne, ponieważ wszystkie dotyczą tego samego tematu jakim jest miłość. Jednakże tak jak różne może być to uczucie, tak różnorodne okazały się być te filmy. Jeden z nich jest cudownym filmem, dwa pozostałe niestety aż tak mnie nie zachwyciły. I jakich tytułach mowa?

„Pamiętnik”
 
"Pamiętnik" to historia pewnej miłości, która rozkwitła na początku lat 40. gdzieś w Karolinie Północnej. Duke (James Garner) odczytuje ją  starej kobiecie cierpiącej na chorobę Alzheimera (w tej roli Gena Rowlands). Dzięki sile uczucia przeżywa na nowo cudowne chwile swojej wielkiej miłości. Przypomina sobie, kiedy po raz pierwszy zobaczył Allie Nelson (Rachel McAdams) - ich spotkania, wspólne wakacje i trudny okres rozstania, gdy zniknęła z jego życia na siedem lat... 

Dawno nie widziałam tak ładnego filmu. Aż ciężko jest mi coś napisać. Wzruszenie. Łzy. Zachwyt. „Pamiętnik” nie jest pozbawiony wad. Mogłabym parę z nich wytknąć pisząc tę opinię. Ale po co? Wystarcza mi to, że film ten przedstawia cudowną historię. Co z tego, że czasami wkradły się pomyłki i błędy. To nie aż tak dużego znaczenia. Ważna jest miłość. Miłosc, która mimo wielu przeciwności zawsze zwycięża. I o takiej miłości opowiada ten film. Zachęcam do tego, aby go obejrzeć. 

"Pamiętnik", reż. Nick Cassavetes, USA 2004, melodramat


„Oświadczyny po irlandzku ”
 
 Amerykanka Anna (Amy Adams) ma zamiar dotrzeć do Dublina, aby w "Leap Day" czyli 29 lutego oświadczyć się swojemu chłopakowi. Zgodnie z irlandzką tradycją, jeśli tego dnia kobiety oświadczą się swoim wybrańcom, muszą oni powiedzieć "tak". Niestety pogoda krzyżuje jej plany. Anna jest jednak zdeterminowana, aby dotrzeć do swojego chłopaka z oświadczynami, zanim skończy się dzień, nawet jeśli musi w tym celu przeprawić się przez pół kraju. Pomaga jej w tym poznany właściciel gospody Declan (Matthew Goode).

O ile błędy w pierwszym filmie, opisanym powyżej, nie były bardzo widoczne, tak w „Oświadczynach po irlandzku” głupota aż wylewa się z ekranu. Film ten jest bardzo przewidywalny, a fabuła zupełnie nie zachwyca, a wręcz razi. Czas spędzony z „Oświadczynami po irlandzku” uważam za stracony. Film jest odpowiedni dla osób, które szukają czegoś lekkiego, by odpocząć po ciężkim dniu. Ja niestety się zawiodłam, gdyż spodziewałam się przyjemnego filmu, ale jednak trochę mniej bezsensownego i głupiego.
 
 "Oświadczyny po irlandzku", reż. Anand Tucker, Irlandia, USA 2010, komedia romantyczna

„Listy do Julii”
 
Po przyjeździe do Verony, domu słynnej kochanki Julii Kapulet z „Romea i Julii”, młoda Amerykanka (Amanda Seyfried) przyłącza się do grupy ochotników, którzy odpisują na listy z zapytaniem o miłosne porady do Julii. Odpowiadając na pewien list wysłany w 1951 roku, dziewczyna inspiruje jego autorkę (Vanessa Redgrave) do podróży do Włoch w poszukiwaniu dawno zaginionej miłości i zapoczątkowuje łańcuch wydarzeń, dzięki którym zupełnie niespodziewana miłość zawita w ich życiu.


Ten film okazał się być na szczęście trochę lepszy od „Oświadczyn po irlandzku”. Fabuła wydawała mi się na początku interesująca, potem zaczęłam zwracać uwagę na bezosobową grę aktorów i puste dialogi. Wtedy też historia przedstawiona w tym filmie wydała mi się płytka i bezsensowna. Jest to lekki, przyjemny film, jednakże błędy są w nim bardzo widoczne. Szkoda, że ciekawa fabuła nie została poprawnie wykorzystana. 

"Listy do Julii", reż. Gary Winick, USA 2012, dramat, komedia, romans

Opisy filmów pochodzą ze strony kinomaniak.tv

11 komentarzy:

  1. "Pamiętnik"! mój ulubiony film mogłabym go oglądać i oglądać tak bez końca ! "Oświadczyn ..." nie widziałam, ale uwielbiam "Listy do Julii" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam tylko "Pamiętnik" i bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aleś Ty wybredna! ;D
    Ja bardzo lubię wszystkie te filmy. Komedie romantyczne zazwyczaj są przewidywalne, więc nigdy nie nastawiam się na jakieś nagłe zmiany akcji i jestem zadowolona po seansie.

    Pamiętnik najbardziej podobał mi się za pierwszym razem. Oczywiście płakałam i zachwycałam się parą głównych aktorów (uwielbiam McAdams). Za drugim już mnie trochę nużył.
    ,,Oświadczyny po irlandzku" widziałam chyba z 5 razy i bardzo lubię ten film. Jest trochę za długi, ale zawsze poprawia mi humor. :)
    ,,Listy do Julii" są OK. Przewidywalne, ale nakręcane w ładnych miejscach. ;D

    PS Nie dodałaś info. o nowym poście na Facebooku. Skandal! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz. Taka już jestem. :) Według mnie nie ma sensu oglądać filmu jeżeli będzie beznadziejny i głupi. :)
      Właśnie! Zapomniałam dodać, że "Oświadczyny po irlandzku" były bardzo długie! Strasznie się wynudziłam przy tym filmie. :)
      Tak, plusem "Listów do Julii" są zdecydowanie piękne miejsca. :D

      Ojej, rzeczywiście zapomniałam! :) Lecę to natychmiast zrobić! :) Tak nie może być! :)

      Usuń
  4. 'Pamiętnik' czytałam i oglądałam, bardziej podobała mi się ksiażka. 'Listy do Julli' mam na płycie i w wolnej chwili obejrze, bo jeszcze tego nie zrobiłam/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam mniej więcej podobne zdanie. ,,Pamiętnik" kocham, ,,Oświadczyny..." mnie nie zachwyciły, a ,,Listy..." były w miarę ok, całkiem przyjemny film, jednak bez rewelacji:)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Pamiętnik" wg mnie jest ok, ale aż tak mnie nie zachwycił. "Oświedczyn..." nie oglądałam, więc wypowiedzieć się nie mogę. Za to "Listy do Julii" bardzo mi się podobały - przyjemna, ładna produkcja ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic nie oglądałam. Za to czytałam "Pamiętnik" (baaardzo dawno, kiedyś miałam tzw. fazę na Sparksa i przeczytałam większość jego książek :D).
    Nie zamierzam też oglądać żadnego z tych filmów. Gdy chcę się odstresować, rozluźnić i troszkę ogłupić, oglądam filmy animowane. Działą rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię komedie romantyczne i oglądałam "Oświadczyny po irlandzku" oraz "Listy do Julii". Ten pierwszy film był całkiem fajny, drugi tak samo, chociaż nie spodobały mi się tak bardzo, ale miały w sobie "to coś". :-) "Pamiętnika" nie oglądałam, ale gdy kiedyś będzie w telewizji, może go obejrzę. :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Pamiętnik" mam w planach:) Ale zaciekawiłaś mnie bardzo filmem "Oświadczyny po irlandzku", też obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oglądałam jedynie "Oświadczyny po irlandzku" i baaardzo lubię ten film. Więc nawet nie wiem, jak podejść do dwóch innych przez ciebie opisywanych. Przecież schemat zawsze jest ten sam - najpierw się nienawidzą, potem jest dużo wspólnych niezbyt miłych i miłych przygód, a na koniec piękny pocałunek. I nie ma się co denerwować.;)

    Za to paradoksalnie do Sparksa jestem uprzedzona. Jakoś strasznie mnie denerwuje... W sensie książkowo i ekranizacyjnie. Zamiast się wzruszać, wkurzam się.;)

    OdpowiedzUsuń