niedziela, 15 września 2013

Zbyt dużo cukru... ("Rok w poziomce" Katarzyna Michalak)



W życiu bywają gorsze i lepsze chwile. Czasami mam ochotę na książkę, która pozostawi w mojej głowie masę pytań, o której będę długo myśleć. Niekiedy jednak przychodzą takie momenty, gdy przyszłość przedstawia się w szarych barwach, a życie jest pozbawione sensu. Wtedy do akcji wkraczają „książkowe-pocieszacze”, których zadaniem jest postawić czytelnika na nogi, dać mu powód do dalszego, lepszego życia. Niedawno miałam w swoim życiu taki moment (nadal troszeczkę mam). Ochota na czytanie książek zupełnie we mnie wygasła, nie chciało mi się nic robić. Jednak udało mi się jakoś zmusić się do sięgnięcia po lekturę. Wybór padł na osławioną autorkę Katarzynę Michalak, na jej książkę „Rok w poziomce”.

Fabuła już od początku wydała mi się być oklepaną. Ewa – główna bohaterka - jest nieszczęśliwa. Marzy o prawdziwym domu. Pragnąc zarobić pieniądze na jego kupno przyjmuje propozycję pracy od swojego kolegi w jednoosobowym wydawnictwie tworzonym przez nią samą. Jej zadaniem jest znalezienie i wydanie super-bestsellera. Na swojej drodze do wymarzonego celu poznaje wielu wspaniałych ludzi, ale również zmaga się z wieloma problemami.

Miało być tak słodko, przyjemnie, wspaniale. No cóż, tak niestety nie było. Zdecydowanie za dużo cukru. Za dużo przewidywalności. Moje pierwsze wrażenia z tej książki były dosyć pozytywne. Wydało mi się, że nie będzie aż tak źle. Powieść była sympatyczna, przyjemna. Potem zaszła w moich odczuciach z zmiana. Bowiem w książce pojawiła się jej autorka. Tak, tak. Właśnie tak było. Zdziwiłam się bardzo. „O co chodzi?” – pytałam się, byłam zdziwiona i zaskoczona. Nie dość, że autorka umieściła samą siebie w powieści to jeszcze do tego w postaci wróżki, która pojawia się i znika przekazując Ewie dobrą radę. To mnie bardzo zniechęciło i odrzuciło od książki.

Ale pomyślałam sobie „może jeszcze będzie lepiej”. I czytałam dalej. Przestałam zwracać uwagę na „cudowną wróżkę” Michalak. I było znów całkiem znośnie. Do czasu kiedy zaczęłam coraz mniej lubić Ewę. Nagle jej zachowanie zaczęło mi irytować. Wszystko jej nie pasowało, stała się jakaś taka… dziwna. Nie podobały mi się sytuacje z jej udziałem, a do tego bardzo mnie denerwowały. Nie mniej jednak tylko Ewa okazała się być taką nieznośną osóbką. Bardzo polubiłam Andrzeja, Karolinę i innych sympatycznych bohaterów tej książki.

„Rok w poziomce” przeczytałam bardzo szybko. Czytałam tę książkę, trochę narzekałam, ale brnęłam dalej i dalej… Wciąga. Ta opowieść naprawdę wciąga. Jest trochę głupiutka, bezsensowna, irytująca, ale przyjemnie mi się ją czytało. Oczekiwałam książki trochę bardziej pozytywnej, bardziej motywującej. Ale nie było aż tak najgorzej. Po pani Michalak spodziewałam się czegoś lepszego. Czegoś mniej przewidywalnego, mniej słodkiego. Jest to autorka ostatnio tak zachwalana, więc myślałam, że jej książka będzie prezentowała wyższy poziom. A już zupełnie nie spodziewałam się tego, że w powieści pojawi się sama autorka! Nie skreślam jednak od razu Katarzyny Michalak, może jeszcze przeczytam kiedyś jakąś jej książkę.

„Rok w poziomce” Katarzyna Michalak, Wydawnictwo Literackie 2010, str. 365

12 komentarzy:

  1. Przeczytałam na razie tylko jedną książkę tej autorki i bohaterka też była, ładnie mówiąc, dziwna. :)
    Tej serii nie czytałam i na razie się to nie zmieni, zwłaszcza, że mnie zniechęciłaś - nigdy nie lubiłam, gdy autorka książki grała np. w ekranizacji, ale autorka książki... w książce? Nieee.. To już za wiele jak na moje zszargane nerwy. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brr... Autorka pojawiająca się książce to gorsze niż koszmar! Zdecydowanie nie polecam takich ekstremalnych wrażeń. :)

      Usuń
  2. Słyszałam o autorce i książce, ale na razie nie planuję. Jakoś nie czuję takiej potrzeby. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i też nie byłam zbyt zadowolona. Mimo to sięgnęłam po "Nadzieję" Michalak i tamtym razem byłam usatysfakcjonowana lekturą. Tobie radzę poznać "Nadzieję" i sprawdzić jakie będą Twoje odczucia. To całkiem inna książka niż "Rok w Poziomce" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie spróbuję jeszcze z "Nadzieję". Tylko może za jakiś czas. Na razie chcę sobie odpocząć od pani Michalak. :)

      Usuń
  4. Nie mam dobrych wspomnień z tą książką, a nawet serią. Już więcej chyba nic nie tknę tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serii nie mam zamiaru kontynuować, ale może jeszcze przeczytam jakąś książkę tej autorki. Nie chcę od razu jej skreślać. :)

      Usuń
  5. Takie landrynki to chyba jednak nie dla mnie...Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zbyt dużo cukru może zaszkodzić ;D Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zdecydowanie. :)
      Również pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  7. Kiedyś zamierzałam przeczytać którąś z książek tej autorki, ale teraz nie mam na to ochoty. O "Roku w Poziomce" chyba słyszałam, ale skoro napisałaś, że ta powieść jest dość przewidywalna i Ci się nie spodobała, nie sięgnę po nią. Ale być może kiedyś przeczytam jakąś książkę Katarzyny Michalak. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto od razu skreślać tej autorki. "Roku w poziomce" nie polecam, bo jest to średnia książka. Nie wybija się z tłumu takich samych, jednolitych obyczajówek.

      Usuń